Później będzie żyć
Pudełko Faradaya
tak sobie siedzi na ciepłym dywaniku
zażaleń
szeptucha co nic nie wie o sobie
a wszystko co wie
zamknęła szczelnie w spojrzeniu
ma w nim lustro
i już nie musi być sobą
będzie kim chcą
narzędziem miękkim
ciepłym wystarczającym
patrzy tak na siebie
jak na kaplicę
jak na umieranie
już nic jej nie będzie
zamknięta szczelnie
upchnięta w doświadczenie
niech czuje
(maj 2023)
Pękła mi ręka, głowa, serce. Nie wiem który już raz.
Zaczyna się od, a kończy się na.
Punkty wyjścia i punkty wejścia zamknięte –
na SOR naszych bijących, tuptających do siebie serc.
I od siebie też.
Kierunki się mieszają, orbita przestała istnieć.
Wypadła miłość w kosmos.
W próżnię.
Nie uchwyciła się głupia żadnej liny, stalowego uchwytu, ludzkiej dłoni, czegokolwiek.
Nic.
Za późno jest.
Czas zgonu:
czwartek wieczór.
(grudzień 2024)
Ocenzurowane miejsce
Nie było mnie tam, chyba nawet nigdy.
Tak naprawdę.
A tam ciepło jest.
Przytulnie.
Tak jak w domu powinno być.
A ja to się boję domu.
Może dlatego już go nigdzie nie czuję.
Mimo, że mam.
Trochę jakbym nie pasowała.
Do życia też.
No więc tam, gdzie przytulnie i ciepło,
i gdzie mnie nie było,
to cudze serce jest.
Twoje.
Dlatego biegnę.
Ile sił w nogach, płucach, w głowie.
Biegnę do siebie.
Po ratunek.
(marzec 2025)
