Bardziej Kochać Siebie

Recenzje "Bardziej kochać siebie"

Zapraszam serdecznie do zapoznania się z opiniami Czytelników na temat mojej drugiej książki “Bardziej kochać siebie”. Książka ta, to opowieść o młodej kobiecie imieniem Zuzanna, która poprzez terapię i pracę własną próbuje zmienić swoje życie i być zwyczajnie szczęśliwa, mimo wielu ciężkich doświadczeń.

Fragment “Bardziej kochać siebie” możesz otrzymać ode mnie w prezencie. Wystarczy, że napiszesz do mnie wiadomość z formularza kontaktowego na stronie internetowej:

Jeśli wzrosła w Tobie ciekawość historii Zuzanny, to zapraszam do zakupu książki:

Miłość do czytania

,,Bardziej kochać siebie” to mocna książka, niosąca z sobą mnóstwo trudnych emocji i bolesnych wspomnień głównej bohaterki. Takiej właśnie książki się spodziewałam. Co więcej, jestem pod wrażeniem efektu – konkretnego, szczerego i niewydumanego przekazu, który osiągnęła autorka.

Zuzanna, odkąd pamięta, dźwiga bagaż traumatycznego dzieciństwa. Wychowanie w rodzinie alkoholików, zasiało w niej smutek, który z wiekiem przybrał postać głębokiej depresji.
Depresji, która stała się nieodłączną partnerką jej egzystencji. Dziewczyna nie pamięta życia bez wewnętrznej, przepełnionej bólem niekochania pustki. Dlatego tak trudno jej zawalczyć o siebie, o miłość własną. Jej wołanie o pomoc jest niepewne, nieprzekonujące. Momenty w których tonie w ‚ciemnej otchłani’ zdają się koić ból, a podejmowane terapie stają się w dużej mierze próbą nawiązania bliskiej relacji, ogrzaniem w cieple zainteresowania swoją osobą.

Emocje, którymi Zuza obdarza swą terapeutkę, a co się z tym wiąże, fragmenty poświęcone terapii i rozmowom kobiet, są niewątpliwie bardzo mocną i niezwykle ważną stroną powieści Aleksandry Sztorc. Niewiele miejsca, nie tylko w literaturze, ale i w samym procesie terapeutycznym, poświęca się przywiązaniu, które pacjent odczuwa w stosunku do osoby, od której otrzymuje pomoc. Jest ono raczej tematem przemilczanym w trakcie terapii, a zwroty Pan/Pani stają się swoistą taśmą izolacyjną, barierą ochronną terapeuty.
Tutaj, więź ta, pragnienie miłości, bezwarunkowej przyjaźni, staje się kolejnym, groźnym ‚demonem’, nieokiełznaną tęsknotą, z którą walczyć musi pacjent.
Aleksandra Sztorc bardzo drobiazgowo i wiarygodnie opisuje targające Zuzą obawy i niepokoje.
Podobnie realistycznie wykreowana została postać pani Sary. Dzięki temu, czytelnik bez trudu wkracza w świat bohaterów, bez problemu wizualizując sobie opisane sytuacje. Odnoszę wrażenie, że książka ta jest swego rodzaju terapią. Wydaje się, iż historia Zuzy nie mogłaby zostać przedstawiona tak wiarygodnie, prawdziwie, z tak wieloma emocjami przelewającymi się przez stronice tej powieści, przez osobę stojącą z boku – bezstronnego obserwatora.

,,Bardziej kochać siebie” jest powieścią, która z pewnością nie zostanie odebrana przez każdego czytelnika w jednakowy sposób. W dużej mierze, na jej odbiór wpływ będzie miał filtr osobistych doświadczeń czytającego.
Osoby nie znające tematu z doświadczenia – z autopsji, czy też z najbliższego otoczenia, mogą uznać jej treść za zbyt trudną, ciężką do przebrnięcia, mimo iż język, którym została napisana jest dostępny – choć niebanalny, momentami wręcz poetycki i skłaniający do głębszego zastanowienia, przemyślenia czytanego tekstu (główna bohaterka obdarowana została bardzo dobrym piórem, które mamy okazję poznać dzięki listom i zwierzeniom pisanym na potrzeby terapii).
W powyższym przypadku jednak, książka ta, może być pomocna w próbie zrozumienia zaburzeń depresyjnych, sposobu myślenia osoby się z nimi borykającej.
Z kolei dla osób, które z depresją, głębokim smutkiem się zmagają, dla tych którym temat terapii nie jest obcy, powieść ta momentami może być odbiciem lustrzanym własnych emocji, chwilą ulgi, po uświadomieniu sobie, iż nie są odosobnieni, a podobne problemy targają wieloma osobami.
Historia Zuzy, dzięki wspomnianym już, licznym fragmentom poświęconym rozmowie z terapeutą: wartościowym wskazówkom, poradom i celnym pytaniom, może być również pomocną dłonią w zrozumieniu siebie i swoich niepokojów.
,,Bardziej kochać siebie” to pełna najtrudniejszych emocji powieść o poszukiwaniu swojej drogi, odnajdywaniu siebie wśród mnóstwa przytłaczających, kształtujących osobowość bolesnych traum i doświadczeń. Książka o pragnieniu miłości, pokonywaniu swych ograniczeń, zwalczaniu destrukcyjnych nawyków i próbie odnalezienia sensu w każdym nadchodzącym dniu…
Warto ją przeczytać!

Monika Tokarek

Aleksandra Sztorc – autorka z sercem na dłoni
Aleksandrę Sztorc poznałam jeszcze w poprzednim roku, kiedy zgłosiła się do mnie z zapytaniem czy mogłabym co nieco poprawić na jej stronie internetowej. Modyfikacja była istotna ze względu na uruchomienie sprzedaży nowej książki, która miała mieć premierę w styczniu.

Gdy tylko dowiedziałam się, że książka – będąca drugim utworem napisanym przez Olę – nosi tytuł Bardziej Kochać Siebie, wiedziałam, że to nie przypadek, że los nas ze sobą połączył. Bo istotnie, miłość do siebie to moja życiowa lekcja. Moja świadoma droga – i prawdę mówiąc – temat również na moją pierwszą książkę 😀 Nawet tytuł wymyśliłam parę lat temu, ale to na razie tajemnica, bo dziś o niej. O Bardziej Kochać Siebie Aleksandry Sztorc 😍

Aleksandra Sztorc zadebiutowała w 2019 roku powieścią dla dzieci, zatytułowaną „Etalianek z Leśnej Krainy”. Książka opowiada o przygodach małych, leśnych skrzatów, Etalian, którzy wyruszają ze swojej osady, by z misją pomocy małej dziewczynce dotrzeć do miasta zamieszkiwanego przez ludzi. Doświadczenia i przeżycia, jakie towarzyszą wyprawie młodych skrzatów wciągają małych czytelników i uczą ich poruszania się po mapie emocji. Jeśli jesteście ciekawi książki, to recenzje „Etalianka” znajdziecie tutaj.

O ile „Etalianek” może podobać się zarówno młodszym czytelnikom, jak i tym trochę starszym, to książka Bardziej Kochać Siebie jest zdecydowanie dla dorosłych. Ja swój egzemplarz otrzymałam od Oli w prezencie – jako wyraz wdzięczności za mój wkład pracy i początek pięknej, rodzącej się więzi 🙂 Aleksandra Sztorc, już od momentu poznania wydała mi się niesamowicie wrażliwą, piękną, serdeczną i otwartą istotą, i czułam, że jej książka będzie potwierdzeniem pięknych przymiotów jej duszy. Pozostało tylko przeczytać książkę i się o tym przekonać.

Odwagi!
„Wyznawaj to, co cię zawstydza. Wyrażaj emocje, doświadczaj. Daj sobie pozwolenie na to, by pójść dalej. Zmień zapis. Zapytaj siebie, czego chcesz, i rusz po to dupę. To jedyna droga na przejście przez życie z poczuciem satysfakcji. Odwagi”.

Ten fragment ukazał się moim oczom jako pierwszy, kiedy „przypadkowo” otworzyłam książkę na tej właśnie stronie. Cytat kluczowy, jak się okazuje. Bo wstyd, emocje, wyrażanie lub ich ukrywanie/wypieranie to te elementy ludzkiego życia, które powodują, że albo ruszamy do przodu z impetem albo cofamy się do swojej skorupy i stoimy w miejscu, bo nie widzimy żadnego wyjścia przed sobą. Strach, zero motywacji, nieodłączny przyjaciel smutek, apatia… Prosta droga do depresji. A jednak można, i trzeba się odważyć.

Właśnie odwaga Autorki pomogła jej stworzyć tę bardzo wartościową książkę i zrobić to tak, że tekst naprawdę może pomóc wielu. W moim odczuciu nie tylko zagubionym osobom – takim jak główna bohaterka książki, ale także tym, których problem ciężkich emocji i dziecięcych traum w ogóle nie dotyczy. Ci drudzy będą mogli – i mam wielką nadzieję, że tak się stanie – spojrzeć z empatią na tych, którym los w udziale podarował niezbyt szczęśliwe domy – i może my, ci z gorszych domów, odczują nieco więcej zrozumienia. Przydałoby się! Ale od początku.

Mam na imię Zuzanna, jestem DDA
Bohaterką i narratorką jednocześnie w Bardziej Kochać Siebie jest młoda, około trzydziestoletnia kobieta, Zuzanna Kaczmarek. Zuzanna pochodzi z domu, gdzie pierwsze skrzypce grały alkohol, przemoc i wstyd. Już na starcie walizka Zuzy została wyposażona w najcięższy bagaż, który dla bardzo wrażliwej kobiety okaże się ogromnym wyzwaniem.

Aleksandra Sztorc opowiedziała historię Zuzanny w formie pamiętnika, na którego wybranych kartach (lata 2016-2020) poznajemy bliżej wybrane momenty życiowe, które zaważyły na sposób postrzegania siebie i świata oraz zdeterminowały jej wybory i zachowania. Opisy sesji wprost z gabinetu terapeutycznego przeplatają się ze wspomnieniami Zuzanny z różnych okresów dzieciństwa i młodości, jej przeżyciami w związkach, doświadczeniami pobytu w szpitalu, marzeniami sennymi oraz codziennym zmaganiem z życiem.

Sesje terapeutyczne są opisane w sposób szczegółowy i wiernie odpowiadający realiom. W sumie cała książka jest mocno nasycona prawdą. Fabuła jest oczywiście literacką fikcją, ale sposób prezentacji emocji, skonstruowanie treści jest tak prawdziwe i rzetelne, że historia Zuzanny wbija się mocno swymi korzeniami w serca czytelników. Tę prawdę się mocno przeżywa. Prawda jest tym, co jest moim tematem przewodnim w tym roku i właśnie ta prawda – życiowa, ludzka, szczera – najbardziej mnie zachwyciła w Bardziej Kochać Siebie.

Prawda emocji, prawda serca Zuzanny (i jednocześnie Autorki) sprawia, że my w tę historię wierzymy. Angażujemy się w losy bohaterki, i mimo że początkowo postać wydaje się totalnie nieporadna w obliczu swoich emocji, męcząca, odpychająca, to po chwili pragniemy jej pomóc, współczujemy, otwieramy na nią serca. Czekamy z zapartym tchem jak się historia skończy – czy Zuza odkryje pokłady mocy w sobie samej? I czy, najważniejsze, zechce sobie pomóc?

Tak było właśnie ze mną. Przez ponad połowę książki naprawdę ciężko czytało mi się długie akapity, prezentujące skomplikowany (i jawiący się w czarnych barwach) świat wewnętrzny głównej bohaterki. Wkurzałam się na nią, że tak się ostro karze, wrzuca sobie najgorsze inwektywy i podcina sobie skrzydła.

Tutaj wspomnę, że język, jakim się posługuje Zuzanna nie jest lekki i przyjemny. Jest taki, jak cała historia. Bywa poetycki, fantastyczny (z pięknymi i ciekawymi metaforami), by za chwilę wgnieść w fotel najcięższymi wulgaryzmami, których de facto nie znoszę. Jest to jednak totalnie uzasadnione, bo życie (w tym rodzina, rzecz jasna) jej nie rozpieszczało.

Wrażliwym osobom nie będzie łatwo czytać tę książkę, ale warto się przełamać i dotrwać do ostatniej strony. Istnieje co prawda ryzyko, że w trakcie lektury poczujecie się gorzej, ale przecież życie nie składa się tylko z momentów piękna i szczęścia. Jest w nim też miejsce na brzydotę i syf. Odwracając się od tego, co niechciane i trudne pozbawiamy się pełnego przeżywania człowieczeństwa. Ja, w trakcie lektury Bardziej Kochać Siebie miałam najczęściej taką refleksję, że ten utwór to takie lustro dla każdego z nas.

Lustro, które pokazuje nam, na ile potrafimy radzić sobie ze swoimi emocjami i jak traktujemy siebie i swoje życie. Czy nasze życie jest dla nas darem czy męką? Bo wiecie, a może i nie, ja również jestem DDA (i depresję znam jak własną kieszeń) – i byłam przekonana, że moje stany, doświadczenia, traumy były totalnie ciężkie, nie do przeżycia/wyjścia/zmiany/zrozumienia, ale zagłębiając się w losy Zuzanny poczułam… ulgę! To trochę okrutne, ale faktycznie poczułam się lepiej z tym, że AŻ TAK źle nie było. Z drugiej strony poczułam też do siebie więcej czułości, bo przeżyłam równie wiele i to, jak jest (i było) nie jest moją winą.

Bardziej Kochać Siebie Aleksandry Sztorc – piękna lekcja miłości
Książka, którą w wielkim akcie odwagi napisała Aleksandra Sztorc jest piękna na wielu poziomach. Po pierwsze, dzięki niej przekonujemy się, że nawet z największego bagna możemy się wydostać, oczyścić się z wielu warstw brudu z całego życia i lśnić jak najcenniejszy diament. Diament, który każdy w nas nosi w swoim sercu. Możemy przetransformować najcięższe doświadczenia w wartościowe lekcje i nauczyć się tej podstawowej umiejętności, bez której nasze życie nigdy nie będzie pełne. Miłość do siebie – bo o niej mowa – jest niczym nauka chodzenia. Tej ostatniej uczą nas rodzice, tej pierwszej często nikt. I to jest nasza wielka praca, by SIEBIE w końcu i tak prawdziwie – bez spełniania jakichkolwiek warunków – pokochać.

Wiecie, to są takie truizmy, selflove jest hasłem mocno wyświechtanym w wirtualnym świecie, jest wszędzie, prawie wyskakuje z lodówki, ale moim zdaniem tego typu treści nigdy nie będzie dość. I co zrozumiałe, z powodu odmiennych doświadczeń każdy reaguje na coś innego. Po sobie widzę, że „muszę” spotkać na swojej drodze kogoś, kto miał podobne przeżycia, bliskie mi doświadczenia, by móc z takiej historii zaczerpnąć – tylko taka osoba jest w stanie mnie zrozumieć, a jej doświadczenie może mi pomóc zmienić coś w moim życiu. Może pomóc zaakceptować i zostawić to, co było, bo to zawsze pierwszy krok, by pójść dalej.

Nie wiem na ile popularny jest temat depresji, DDA i dziecięcych traum w literaturze pięknej, ale Bardziej Kochać Siebie zdecydowanie spełnia swoją rolę w kwestii uczenia miłości własnej każdą, nawet najbardziej skrzywdzoną osobę. Czasem tylko ta jedna myśl: „Zuzie się udało, to i mnie się uda” jest największym sukcesem literackiego utworu.

Kolejną, równie ważną kwestią jest wpływ na wzrost świadomości ogółu i pokazanie Światu co nam, DDA, w duszy gra. Świat wewnętrzny głównej bohaterki Aleksandra Sztorc prezentuje w sposób genialnie odzwierciedlony. Ja osobiście bardzo często w swoim życiu spotykałam się z totalnym brakiem zrozumienia moich emocji, wyczucia i empatii ze strony osób, którym temat alkoholizmu rodziców, trudnego, traumatycznego dzieciństwa, poczucia beznadziejności nie wiadomo skąd był obcy. I wiele razy podczas lektury czułam wdzięczność do Autorki za to, jak w Bardziej Kochać Siebie przedstawiła świat emocji i doświadczeń dziecka z rodziny mocno dysfunkcyjnej.

Przy okazji, niezmiernie dziękuję za użycie w pewnym momencie znienawidzonego przeze mnie tekstu ogarnij się, którym mądralińscy chcą nam pomóc. Te dwa słowa są czymś najgorszym dla człowieka, który realnie cierpi i nie widzi przed sobą jakiejkolwiek przyszłości. Dobrze o tym pamiętać 🙂

Bardziej Kochać Siebie to książka zbudowana od początku do końca w sposób przemyślany i interesujący. Sesje terapeutyczne, które wiele wyjaśniają bohaterce i czytelnikom wnoszą element zaciekawienia, mogą zachęcić do zgłębienia siebie w gabinecie terapeuty lub chociażby pracy własnej. Relacje z gabinetu przeplatane są retrospekcjami, które pozwalają nam zbudować pełen obraz doświadczeń bohaterki i otworzyć serce na poranioną przez bliskich Zuzannę. Reakcje na losy głównej bohaterki są moim zdaniem nie tyle odzwierciedleniem naszych doświadczeń, co wskazówką dla nas czy potrafimy kochać istotę nieidealną, zepsutą, zbrukaną. Bo jeśli nie, to znaczy tylko tyle, że wciąż wymagamy od siebie zbyt dużo i kochamy jedynie „pod warunkiem”.

Bardziej Kochać Siebie wciąga, to na pewno. Niekiedy wsysa nas jak w bagno i zatrważa – jak przy scenach przecinania skóry na nadgarstkach (które dla mnie są zawsze trudne do zniesienia) – a czasem zwyczajnie wzrusza i rozświetla twarz uśmiechem, jak pewna fantastyczna scena w lesie czy niespodziewane spotkanie na schodach 🙂

Finalnie, historia Zuzanny ukazuje jak istotne w naszym życiu są relacje międzyludzkie. W końcu nie żyjemy tylko dla siebie 😉 Aleksandra Sztorc w Bardziej Kochać Siebie koncentruje się na relacji głównej bohaterki z matką i to jej odnowa stanowi dla niej punkt zwrotny w życiu. Zabrakło mi natomiast do pełni przedstawienia relacji Zuzanny z ojcem i jej zgłębienia. Czuję, że do pełni szczęścia trzeba nam jednak zdrowych relacji z obojgiem rodziców. To, jakie relacje tworzymy z własnymi rodzicami jest naszą matrycą dla wszystkich relacji w ogóle. Bardziej Kochać Siebie zawsze warto, ale zanim to zrobimy kluczowa może być uzdrowiona (choćby wewnątrz nas) relacja z rodzicami. Wtedy i dziecko wewnętrzne, i wewnętrzny dorosły będą stanowiły szczęśliwy team. Czego wszystkim życzę 🙂

Fantastyczny świat książek

Zuzanna Kaczmarek, to młoda dziewczyna, która nigdy nie miała łatwo w swoim życiu. Wychowywała się w rodzinie alkoholików, w której nie zaznała czułości i miłości. Żyła we wszechogarniającym smutku, który zdawał się nie mieć końca. Przerodził się on w ciężką depresję, która została z dziewczyną aż do dzisiejszego dnia. Zuza zaczęła jednak sesje u psychoterapeuty i stara się w jakimś stopniu poukładać własne życie. Nie jest jej jednak łatwo, gdyż traumatyczne dzieciństwo kładzie cień na każdą relację, w jaką wchodzi dziewczyna. Jej poczucie własnej wartości praktycznie nie istnieje, w uczucia ją przytłaczają. Sesje z terapeutą sprawiają, że Zuza zaczyna wierzyć w to, że uda jej się w końcu pokochać siebie.

“Bardziej kochać siebie” to nie jest debiut tej autorki na rynku wydawniczum, jednak jej poprzednia książka, “Etalianek z Leśnej Krainy” to literatura dziecięca, więc można uznać, że to pierwsza powieść Aleksandry Sztorc. I od razu powiem Wam, iż mam wielką nadzieję, że nie ostatnia. Co ta historia ze mną zrobiła, to nie macie pojęcia. Wstrząsnęła mną tak, jak już od dawna żadna inna. To wszechogarniające cierpienie i ból sprawiły,że do tej pory nie mogę się pozbierać i nie wiem co mogłabym Wam powiedzieć. Książki wydawane w self-publishingu często są pomijane i zapomniane, w większości uznane za gorsze, bo nie podpisał się pod nią żadnen znany wydawca. I to jest wielka głupota, bo przez takie myślenie możemy pominąć takie książki, jak “Bardziej kochać siebie”.

Wychowywanie się w rodzinie alkoholików nie jest łatwym przeżyciem. Kłótnie, awantury i litry alkoholu sprawiają, że dziecko zaczyna zamykać się w sobie. W późniejszym czasie prowadzi do wielkich zaburzeń, z którymi większość nie potrafi sobie poradzić. Często też sami w końcu zamieniają się alkoholików, bo nie potrafią inaczej poradzić sobie z problemem. Zuza stara się jednak być silna, wie, jak takie dzieciństwo na nią wpłynęło i wie, że sama sobie z tym nie poradzi, dlatego zapisała się do psychoterapeuty. Dorosłe Dziecko Alkoholików (DDA) musi liczyć się z tym, że przed nim długa droga, aby wyjść na prostą, ale Zuza nie ma zamiaru się poddać i ma nadzieję na to, że w końcu pokocha i zaakceptuje samą siebie.

Emocje, które towarzyszyły mi podczas tej lektury, są po prostu nie do opisania. Razem z Zuzanną czułam ogrom jej bólu i cierpienia. Trudno mi było pogodzić się z tym, że taka dobra dziewczyna jak ona, musiała przechodzić w życiu takie piekło. Zastanawiałam się, dlaczego ktoś zesłał na nią taki los? Dlaczego to właśnie na nią trafiło? Aleksandra Sztorc pisze w sposób tak emocjonalny, że czułam się, jakby wszystko to, co znajdujemy w książce, dotyczyło mnie, a nie Zuzy. Już dawno nie spotkałam autorki, która potrafiła by tak dobrze opisać emocje. Jestem oczarowana i czekam na więcej jej książek.

“Bardziej kochać siebie” to pełna bólu i cierpienia powieść, która pokazuje, jak bardzo mogą nas skrzywdzić rodzice swoim zachowaniem. To historia, dzięki której można zacząć wierzyć, że być może kiedyś będzie lepiej i uda nam się pokochać siebie. Jestem oczarowana!

Ocena: 9/10

Ola, Inżynier i Książki

Dzisiaj przeniesiemy się do świata, w którym Zuzanna każdego dnia walczy o przetrwanie. Jest Dorosłym Dzieckiem Alkoholików, które wielokrotnie krzywdzone i odrzucane, cierpi na depresję, a także ma poważne problemy z poczuciem własnej wartości. Każdy dzień przynosi jej ból i ciężko jest jej poradzić sobie z samą sobą.

„Bardziej kochać siebie” jest zbiorem myśli, wspomnień i ogromu emocji. Jest to książka, która była dla mnie cholernie smutna, przykra i przygnębiająca. Od pierwszej strony obserwujemy zmagania kobiety z otaczającym ją światem, jej wzloty i upadki i to jak trudno jest jej budować jakiekolwiek relacje. Jednak, kiedy uda jej się stworzyć jakiś związek nie potrafi go utrzymać lub angażuje się zbyt mocno.

Muszę przyznać, że powieść tę czytało mi się bardzo trudno, ale nie ze względu na to, że jest to zła książka. Absolutnie nie. Jest to pozycja, która ma w sobie ogromny ładunek emocjonalny powodujący, że nie da się przejść przez nią w czasie jednego posiedzenia. Musiałam dawkować sobie rozdziały, żeby móc wczuć się w całą tę historię, ale żeby jednocześnie nie była dla mnie zbyt ciężka.

Co zrobiło na mnie największe wrażenie? Zdecydowanie wątek terapii, a także tak zwana „treść”, którą przynosiła ze sobą Zuzanna. Były to rodzaj listów, które poruszały mnie bardzo głęboko i powodowały ucisk w gardle.

Dodatkowo kibicowałam tej kobiecie z całych sił i całą sobą. Z każdym kolejnym rozdziałem miałam coraz większą nadzieję, że uda jej się wyjść na prostą i pozostawić za sobą przeszłość, która ciągnie ją w dół. Kiedy czytałam o jej dzieciństwie robiło mi się niesamowicie przykro i żal tego, że dziecko musiało mierzyć się z takimi problemami.

Wydaje mi się, że książka ta uderzyła mnie tak mocno, ponieważ problem alkoholizmu nie jest mi do końca obcy. Nie dotyczy mojej najbliższej rodziny (dzięki Bogu), ale miałam nieprzyjemność spotkać go na swojej drodze. Wiecie co? Po przeczytaniu „Bardziej kochać siebie” czuję, że muszę podziękować moim rodzicom za to, że dorastałam w domu wolnym od nadużyć i przyglądałam im się jedynie ze sporej odległości.

Poza tym dzięki tej pozycji dowiedziałam się o istnieniu DDA, czyli syndromu Dorosłych Dzieci Alkoholików. Do tej pory nie zdawałam sobie sprawy, że ten zbiór cech i problemów ma jakąś nazwę.

Jednak wróćmy jeszcze do książki! Bardzo podoba mi się język jakim posługuje się autorka, jest on w niektórych momentach poetycki, ale też nie brakuje w nim przekleństw. Nadaje to przemyśleniom bohaterki naturalności i sprawia, że łatwiej czytało mi się o tak poważnych problemach.

Zatem czy jest to książka, którą polecam? Jak najbardziej, ale musicie zdawać sobie sprawę, że nie jest to pozycja ani łatwa, ani przyjemna i prawdopodobnie nie uda się wam przeczytać jej w jeden wieczór. Uważam za to, że jest bardzo wartościowa i pozwala spojrzeć na osoby z takich rodzin od innej strony.

Moja ocena 8/10

Górowianka

„Jedyne, co może mi pomóc, to wzięcie odpowiedzialności za swoje życie, a więc i za to, co czuję. Bo tak naprawdę zostajemy skrzywdzeni na tyle, na ile dajemy innym przyzwolenie, by coś nas dotknęło, poraniło do żywego, przygniotło jak walący się most. Tylko gdy jesteśmy dziećmi, tak się nie dzieje. Bo kiedy jesteśmy malutcy, to dorośli nas tworzą. Potem, w całkowitej niewiedzy, wypuszczają nas w świat dorosłego, który najczęściej już na starcie jest popsuty. Mała istota, bez żadnych zwałów w głowie, przyjmuje wszystko od otoczenia, nasiąka jak ręcznik pozostawiony pod cieknącą pralką. Ale z reguły jest tak, że po jakimś czasie ręcznik zaczyna śmierdzieć. Poplamiony leży i cuchnie stęchlizną i trzeba coś z tym zrobić. I ten młody człowiek, nasiąknięty ludzką niedołężnością, syfem i nieświadomością, po latach musi się bardzo postarać, żeby sprać stare brudy. Jeśli mu się uda – o ile się uda – to w drodze poznania samego siebie i tego, co się w ogóle stało, zostanie ciężką pracą uświadomiony i osamotniony zarazem – wzięty przez innych za głupka, nikczemnika i egoistę. Bo taki właśnie mamy świat. Nie ma co próbować tego zrozumieć, chyba że chce się człowiek obudzić sam jak palec. Pokaleczony i obolały. Co prawda jest i nagroda, bardzo wysoka – zrozumienie i ocalenie, jeśli ma się w sobie potrzebę rozwoju.

Ale trzeba to zrobić samemu, bo nikt inny tego nie zrobi. Nigdy”.

„Bardziej kochać siebie” Aleksandry Sztorc to przede wszystkim opowieść o wyzwalaniu się z przeszłości, praniu tego „brudnego” i „zatęchłego” ręcznika. Trudne dzieciństwo to bagaż na całe życie. Warto jednak zrobić z nim porządek, przyjrzeć się sferom, które zaburzają nasze funkcjonowanie, tworzenie satysfakcjonujących związków, odnajdywanie siebie pośród ciągle na nowo powracającego smrodu z przeszłości. Z nim jednak trzeba się uporać, nabrać odwagi, zdystansować nad własnymi postawami, przepracować relacje, nauczyć przestać się wstydzić za to, czego się doświadczyło, co nie jest naszą winą.

„Niektórzy zapytają, po co mówić obcemu o prywatnych sprawach, to moja sprawa. Takim osobom w żaden sposób nie uda się wytłumaczyć, po co ma to robić. Ktoś, kto podejmuje decyzję o podjęciu terapii, zazwyczaj ma już o niej jakieś pojęcie, wie, na czym mniej więcej to wszystko polega. Tylko wstyd nie pozwala mówić o prywatnych sprawach. Ale czasem przychodzi taka chwila, kiedy od wstydu ważniejsze jest własne dobro, ważniejsza staje się pomoc samemu sobie i w takich chwilach pada decyzja, żeby się ujawnić. A najlepszym miejscem na takie uzewnętrznianie się jest właśnie gabinet wykwalifikowanego psychoterapeuty. Nawet jeśli wstyd w tym przeszkadza. A o wstydzie wiem dużo. Przede wszystkim to, że gdy pewnych spraw człowiek się wstydzi, to gdy zostaną ujawnione, to się ten człowiek odwstydza”.

„Bardziej kochać siebie” Aleksandry Sztorc to książka o ciągłym zmaganiu się z przeszłością, o dążeniu do uporania się z bagażem doświadczeń, pogodzenia z tym, jakie miało się dzieciństwo, złem, które spotkało w dysfunkcyjnej (bo toczącej się wokół alkoholu) rodzinie. Mamy tu prawie trzydziestoletnią kobietę pokaleczoną przez złe relacje w dzieciństwie, bolesne doświadczenia z młodości, ale próbująca uporać się z własnymi demonami z przeszłości. To one determinują teraźniejszość, sprawiają, że nasza bohaterka jest osobą niesamowicie wrażliwą i uzależnioną od cudzej akceptacji. Każde odrzucenie przeżywa bardzo mocno. Rozstania urastają do rozmiarów światowej katastrofy, którą trzeba zagłuszyć okaleczeniem siebie lub zabiciem się. Obserwujemy różne etapy uczenia się siebie. A cel jest prosty: bardziej kochać siebie. Kochać po to, aby nie pozwalać na krzywdzenie siebie, pozwolić sobie na rozwój, wytchnienie, niestawianie za wysoko poprzeczek, a jednocześnie niepoddawanie się w trudnej drodze prowadzącej do umiejętności cieszenia się z chwili. Miłość do siebie jest tu wzięciem odpowiedzialności za własne życie, rezygnacją z uzależnienia patrzenia na siebie przez pryzmat tego jak inni nas postrzegają, umiejętnością życia ze sobą, kształtowaniem swoich potrzeb oraz relacji z innymi tak, aby nauczyć się dawać i brać.

„Spotykam różnych ludzi na swojej drodze i każda z tych relacji coś wnosi, czasem upokorzenie, czasem piasek w oczy, czasem masę dobrych słów, czasem chwile pełne uśmiechu, czasem pomocną dłoń, a czasem ogrom miłości. Nigdy nie wiadomo, co komu kto w życie wniesie. Dlatego trzeba być ostrożnym. Trzeba być uważnym, co się rozdaje”.

I tak właśnie stopniowo się staje. Dorosłe Dziecko Alkoholików, ofiara gwałtu, ofiara przemocy w związku, próbuje dryfować i uczy się płynąć przez życie nawiązując różnorodne relacje. W niektórych nieważna jest różnica wieku i odległość. Liczy się to, co dzieje się między dwiema osobami. „Dla przyjaźni nie liczy się wiek”.

Nasza bohaterka to początkowo osoba bardzo zagubiona. Wali się jej wszystko. Każdy aspekt życia to tragedia. Terapia wygląda nie tak jakby chciała, trwa długo. O wiele za długo, a do tego emocjonalnie uzależnia się od terapeutki. Traci pracę, ma coraz gorsze relacje z dziewczyną, przypomina sobie jak wyglądał związek z chłopakiem, rodzina nie potrafi zaakceptować jej orientacji seksualnej, a do tego powracają brutalne obrazy z przeszłości pełnej upojonych rodziców, obojętnej matki, agresywnego ojca, sypiącego się życia, doświadczanych upokorzeń. Mogłaby zamknąć się w świecie tych odczuć. I często to robi, przez co ląduje na dnie studni rozpaczy. Wydaje nam się, że już gorzej być nie może. A jeśli nie gorzej to znaczy, że będzie tylko lepiej. I tak właśnie jest. Ale nie dlatego, że czas leczy rany, że zawsze po deszczowym dniu musi wyjść słońce, ale dlatego, że podejmuje wyzwanie, bierze się ze swoimi emocjami za bary i próbuje zrozumieć, co w jej życiu nie działa i dlaczego. Ciągłe analizowanie, przepracowywanie emocji pozwala jej odkryć, że mentalnie tkwi w rodzinnym domu, w którym nie zaznała miłości, że brak uczuć próbuje zastąpić uczuciami napotykanych osób, przez co wchodzi w raniące ją i innych relacje.

„Chyba w życiu każdego przychodzi taki moment, kiedy pojawia się myśl, że to czas, by wyfrunąć z gniazdka. Zabiera się człowiek za to latami albo nie odchodzi w ogóle”.

Odejście musi być wyzwoleniem, usamodzielnieniem, pokochaniem siebie, oderwaniem się od wymagania miłości od innych, dostrzeganiem, że życie to ciąg kompromisów, umiejętności negocjowania, stawiania granic.

„Wiesz, czemu ludzie się kłócą? Bo chcą mieć rację. Zawsze. Gdy są atakowani podkurwionym ‘nie’, oddają równie podkurwionym ‘nie’. Nikt nie lubi być pokonany. Nikt nie lubi, gdy mu się udowadnia, że się myli. No nikt”.

Akceptacja innego sposobu przeżywania, innego nastawienia, innych priorytetów i braku możliwości wpływania na innych to też pozwolenie sobie na to, że wcale nie musimy postępować tak jak inni nam każą. To pozwala na wyzwolenie się z ciągłego przeżuwania i analizowania przeszłości, ciągłego życia przyszłością i nastawienia się na przeżywanie chwili, która jest zbyt cenna i ulotna, aby marnotrawić ją na próbę zmieniania innych.

„Wiem, że nie ma co czekać na życie, które gdzieś tam jest w przyszłości. To złudzenie. Nie trzeba karmić się lękiem o to, co może się wydarzyć. Nie mogę też bez przerwy zatracać się w przeszłości, jakakolwiek by ona nie była. To wszystko to iluzja. Sen, z którego jedynie rzeczywistość może wybudzić. Muszę tylko na to pozwolić, dać się ponieść temu, co jest tutaj, teraz, gdy biorę oddech. Tylko to jest prawdziwe”.

„Bardziej kochać siebie” Aleksandry Sztorc to przede wszystkim pouczająca opowieść o przeżywaniu depresji, cierpieniu, jakie ona niesie. Pisarka bardzo dobrze oddaje ból towarzyszący chorym, traktuje swoją bohaterkę i jej emocje niesamowicie poważnie. Pokazuje nam te najbardziej przykre. Stajemy się świadkami samookaleczenia, prób samobójczych, ale też widzimy jak leczenie z zaangażowaniem i świadomością pozwalają na wyjście z kokonu złych myśli. Stajemy się świadkami walki z depresją.

„Ludzie zdrowi akceptują tyko choroby widzialne, dające dowód w wynikach badań, muszą widzieć cieknące ciecze z nosa, wysokie temperatury na czole, wysypki na ciele. Ludzie zdrowi, niedotknięci chorobą naszego wieku, nie wierzą w depresję, a jeśli już dopuszczą do siebie myśl o istnieniu takiej jednostki chorobowej, złotą radą od nich jest: ‘Weź się ogarnij’”.

„Przez niewiedzę bagatelizowane są osoby w epizodzie depresji. Jak często słyszy się od znajomych: ‘Nic mi się nie chce, chyba mam depresję’, a czuć w wydechu sobotni, przetrawiony alkohol. Albo: ‘Chujowo się czuję, to chyba depresja’, a wiadomo z relacji tej osoby, że zawaliła kolejną noc z serialami Netflixa, że pracuje piąty dzień z rzędu po kilkanaście godzin i żre kebaby z mięsem mieszanym. Przesadzam? Nie wiem. Wiem, że przez niewiedzę nadużywa się słowa ‘depresja’, poprzez samodiagnozowanie się po kłótni z chłopakiem czy gdy jest się w trakcie trudnej sesji na wydziale prawa czy srawa. Nic dziwnego, że potem nikt poza psychiatrą ci nie wierzy i masz się po prostu ogarnąć”.

„Bardziej kochać siebie” to bardzo wartościowa i niesamowicie trudna lektura. Autorka zabiera nas w świat przemocy i emocji związanych z przeszłością. Z drugiej strony stopniowo przyglądamy się pracy bohaterki nad poszczególnymi tematami, relacjami i możemy sami przemyśleć wiele ważnych tematów, przyjrzeć się sobie z innej perspektywy, zastanowić, w jaki sposób my funkcjonujemy w społeczeństwie, jakie tworzymy relacje, jakie mamy oczekiwania wobec otoczenia i czy za bardzo nie polegamy na tym, że ktoś da nam ochłap bliskości zamiast nauczyć kochać się siebie i dopiero później szukać bliskości. Myślę, że każdy, kto zastanawia się, dlaczego zaprojektowane w jego umyśle relacje nie dzieją się, kto ma czarne wizje swojego życia powinien sięgnąć po tę lekturę, spokojnie, bez pośpiechu przeczytać ją, przeżyć, przeanalizować własne życie i tak jak bohaterka pozwolić sobie na miłość do siebie. Polecam!

Przyroda z książką

“(…) zastanawiam się, co jakby tak otworzyć usta i wydać czysty dźwięk w gęstej ciszy? Można by potem prawdziwe słowa sensem smarować (…) jakby tak powiedzieć, co boli, słowem chłodnym i mądrym, można by zapewne ból ujarzmić szczerością. I może nic z tych rzeczy tutaj nie miało miejsca? A tak, żyjąc w strachu, jakim to słowem można cierpienie ująć?”

To chyba pierwsza książka, dla której będę miała ogromny szacunek. Strasznie dużo wycierpiała nasza bohaterka. Ile sił i samoakceptacji musiała użyć, aby stawić czoła problemom z dzieciństwa, to gdy tylko sobie to przypomnę, to znów mam gęsią skórkę na ramieniu. Tym bardziej, że obecny świat nigdy jej nie rozpieszczał. Kłoda rzucona pod nogę zdarzała jej się częściej, aniżeli płatek śniegu podczas zamieci.

Tytuł trafiony w dziesiątkę 🙂 Chyba sama nie wybrałabym lepszego. Obraz depresji przedstawiony bardzo dobrze, jakby sama autorka doskonale wiedziała o czym pisze 🙂 Chwilami miałam wrażenie, że książka jest o mnie, co tym bardziej przemawiało na jej korzyść. Nawet zastanawiałam się, czy ktoś mnie gdzieś nie podglądał 🙂 Jeśli ktokolwiek chorował na depresję, to doskonale się z książką utożsami.

Miło, że rola terapeuty nie była tutaj oschła, tylko też wprowadzała swój skrawek życia osobistego, co sprawiło, że powieść jest bardziej realistyczna. Nikt nie lubi suchych faktów, bo to szybko nas nudzi. Okropne dzieciństwo bohaterki sprawiło, że podejmowała ona straszne dla siebie decyzje, lecz to nie była jej wina. Człowiek czytając ją, może sam podnieść swoją samoocenę i dostać pewnego rodzaju rozgrzeszenie, które chorym jak i osobom zdrowym jest bardzo potrzebne. Każdy z nas ma potrzebę przynależności do drugiego człowieka i bardzo trafnie jest opisane, że nie wolno go szukać na siłę. Trzeba się upewnić o zamiarach drugiej istoty, a nie tylko brać namiastkę tego, co nam ofiaruje. Zakochałam się w stylu autorki, która wszystko opisuje barwnie i tak prawdziwie. Mogłabym rzec, że jest moją bratnią duszą zagubioną gdzieś we wszechświecie.

Blondeside

Zuzanna od wielu lat zmaga się z poważnymi problemami. Drzemią w niej bowiem demony z przeszłości, które w trudnych chwilach budzą się i atakują ze zdwojoną siłą. Dorosłe dziecko alkoholików, brak umiejętności nawiązywania relacji, strach przed czymś nowym i ogromny bagaż przykrych doświadczeń… To wszystko towarzyszy Zuzannie nieprzerwanie od wielu lat. Dziewczyna zmaga się z potężną depresją, która nieustannie spycha ją w dół. Brak motywacji do działania, brak chęci do życia, próby odejścia…

Jednak czy w życiu może nadejść moment, gdy zagubiony wewnętrznie człowiek zacznie funkcjonować w zgodzie z samym sobą? Czy po tylu latach krzywd i bólu można pokochać siebie?

Książka autorstwa Aleksandry Sztorc to pozycja, po przeczytaniu której mam ochotę powiedzieć: “o cholera!”, oczywiście w pozytywnym znaczeniu. “Bardziej kochać siebie” zrobiła na mnie wielkie wrażenie.

Poruszony przez autorkę temat depresji i wewnętrznej walki sprawił, że za wszelką cenę chciałam pomóc bohaterce, uratować ją. Jeśli chodzi o samą Zuzannę, to powiem szczerze, że miałam do niej mieszane uczucia. Bardzo jej współczułam, szczególnie, gdy czytałam o skradzionym dzieciństwie, braku miłości i akceptacji. Jednak chwilami też byłam na nią zła, że się poddawała. Choć kierowała się na dobre tory, uciekała w przeszłość. Wracała do punktu startowego i musiała zaczynać pracę nad sobą od nowa. Wtedy znów jej kibicowałam, znów trzymałam kciuki za Zuzannę.

Książka Aleksandry Sztorc jest przepełniona bólem i żalem. Powiedziałabym, że jest niepokojąca. Może dlatego tak bardzo do mnie trafiła? Bo była inna niż książki, po które sięgam? Bo wywołała dreszcz, lęk, niepokój…? Wprowadziła w chwilę zadumy? Powiem Wam jedno, na pewno jest to niezwykła lektura. O problemach, które mogą rozsadzać od środka naszych przyjaciół, bliskich, nas samych. Przeczytajcie “Bardziej kochać siebie” i wkroczcie w świat Zuzanny… Nic już nie będzie takie jak dawniej.

 

Agnieszkabt

Zuzanna, główna bohaterka powieści to kobieta z syndromem DDA. Poznajemy ją jako dorosłą kobietę, po studiach humanistycznych, z pozoru dość zwyczajną. Jednak z każdą kolejną stroną książki jawi się obraz kobiety, która przeszła, a właściwie przechodzi przez piekło na ziemi. Jako dorosłe dziecko alkoholików każdego dnia zmaga się z demonami przeszłości. Dzieciństwo upłynęło jej wśród pijackich ekscesów rodziców, nierzadko też przemocy, krzyków i odrzucenia. Jako nastolatka, szukając bliskości i akceptacji, została wykorzystana i zgwałcona przez chłopaka, który jej się podobał… Te wszystkie traumy i demony, z którymi borykała się przez wiele lat spowodowały, że cierpi na depresję, bardzo podstępną i trudną do wyleczenia chorobę. Niskie poczucie własnej wartości, szukanie, trochę na siłę akceptacji u innych, nieudane związki z mężczyzną, później kobietą, skłaniają ją do prób samobójczych..

Nasza poraniona bohaterka poddaje się też psychoterapii, a z każdym kolejnym spotkaniem terapeutycznym poznajemy ją coraz bardziej. Relacja Zuza – terapeutka też jest dość ciekawa…

Przyznam, że lektura tej książki nie należy do lekkich, łatwych i przyjemnych. Temat jest trudny i skomplikowany. Niemniej jednak muszę przyznać, że Aleksandra Sztorc poradziła sobie z nim doskonale. Pomimo trudności tematu, książkę czytałam dość szybko, chciałam jak najszybciej przekonać się, czy bohaterka sobie poradzi i czy pokona demony, które odbierają jej siłę do życia. By móc żyć naprawdę wystarczy tylko bardziej kochać siebie… Czy jej się to uda? Polecam sprawdzić.

Lubię to czytam

Bardzo dużo mówi się w mediach o samoakceptacji, życiu zgodnie z własnymi przekonaniami, o samorealizacji, jednocześnie dostarczając nam informacji na temat diet, super programów odchudzających oraz idealnego, wystawnego życia. Czy ktoś z Was, zastanawiał się kiedyś, jak wygląda świat widziany oczami osoby z depresją i zaburzeniami osobowości? Jak wyglądało i wygląda jego życie? Jak wielkim wyzwaniem jest dla niego otwarcie się i opowiadanie na temat własnego życia i codziennych doświadczeń?

Zuza jest młodą kobietą, którą poznajemy w trakcie trwania sesji z psychoterapeutką. Na pozór wydaje się, że problemy z samoakceptacją są poważne, a dziewczyna jest na drodze prowadzącej ją we właściwym kierunku. Nic bardziej mylnego. Historia Zuzy przypomina trochę warstwy cebuli, jednak w jej przypadku, z każdą odsłoniętą warstwą pojawia się więcej bólu, cierpienia, płaczu, wyrządzonych krzywd, odrzucenia. “Bardziej kochać siebie” to historia młodej kobiety, bardzo boleśnie doświadczonej przez życie i los, już od najmłodszych lat. Wychowywanie się w rodzinie patologicznej kładzie się cieniem na wszystkich jej relacjach i każdej dziedzinie dnia codziennego. Brak ciepła i miłości ze strony rodziców, a szczególnie matki, powoduje, że kobieta angażuje się w relacje bez przyszłości, które dają jej złudne poczucie bezpieczeństwa, zrozumienia i akceptacji.

“Bardziej kochać siebie” nie jest książką o lekkiej i przyjemnej tematyce. Jest trudna w swoim przekazie, bardzo bolesna i wzruszająca. Mocno chwyta i ściska serce Czytelnika. Dla mnie najbardziej wzruszający, a jednocześnie bolesny i dramatyczny moment, to czytanie podczas sesji listu kobiety napisanego do matki. To, w jaki sposób Zuza opisuje swoją codzienność widzianą oczami małego dziecka, ale z perspektywy dorosłej kobiety, było dla mnie wyjątkowym przeżyciem. Łzy same zbierają się w oczach, czytając akapity tego listu.

Książka ma ciekawą formę, jest czymś w rodzaju pamiętnika, ale z listami, wierszami, luźnymi myślami odnoszącymi się do aktualnych emocji bohaterki. Gratuluję Autorce odwagi poruszenia tak trudnego społecznie tematu. Opisywanie tak bolesnych i traumatycznych emocji oraz wydarzeń wymaga nie lada siły i odwagi. Tej historii nie czyta się “na raz”, ze względu na ogromny ładunek emocjonalny, jaki ze sobą niesie. W tekście zdarzają się drobne błędy, jednak nie rzutują one na tempo czytania, czy też odbiór opisywanych wydarzeń. Warto sięgnąć po książkę “Bardziej kochać siebie”. Będzie to dla Was niezapomniana lektura, która na długo pozostanie w Waszej pamięci.

OCENA 4/5

 

Agniis czyta

Zuzanna Kaczmarek to młoda dziewczyna, która od najmłodszych lat nie miała w życiu łatwo. Rodzice alkoholicy w znacznym stopniu naznaczyli ją w okresie, kiedy była najbardziej podatna na wpływy. Przez to w jakim środowisku się wychowała, od małego miała problemy ze sobą samą pod wieloma względami. Brak uczuć okazywanych przez rodziców próbowała wypełnić innymi relacjami czy też zachowaniami, które niestety często okazywały się dla niej destrukcyjne.

„(…) kiedy jesteśmy malutcy, to dorośli nas tworzą. Potem, w całkowitej niewiedzy, wypuszczają w świat dorosłego, który najczęściej już na starcie jest popsuty. Mała istota, bez żadnych zwałów w głowie, przyjmuje wszystko od otoczenia, nasiąka jak ręcznik pozostawiony pod cieknącą pralką. Ale z reguły jest tak, że po jakimś czasie ręcznik zaczyna śmierdzieć. Poplamiony leży i cuchnie stęchlizną i trzeba coś z tym zrobić. I ten młody człowiek, nasiąknięty ludzką niedołężnością, syfem i nieświadomością, po latach musi się bardzo postarać, żeby sprać stare brudy. Jeśli mu się uda – o ile się uda – to w drodze poznania samego siebie i tego, co się w ogóle stało, zostanie ciężką pracą uświadomiony i osamotniony zarazem – wzięty przez innych za głupka, nikczemnika i egoistę. Bo taki właśnie mamy świat.”

Aleksandra Sztorc wykreowała bardzo skomplikowaną, a jednocześnie realistyczną główną bohaterkę. W swojej książce “Bardziej kochać siebie” ukazała jak wielkim problemem jest depresja, że nie jest to tylko zwykłe użalanie się nad sobą, a ciągła walka ze sobą o siebie samego. Wiele przemyśleń głównej bohaterki wiele osób może odnieść do siebie. Sama często przyłapywałam się na tym, że zdarzały mi się momenty, kiedy myślałam sobie “znam to uczucie”, “też tak czasami miewam”, “też się tego obawiam”, “też się tym martwię”.  Zaś rozmowy bohaterki z terapeutami umożliwiały lepsze zrozumienie tego dlaczego Zuza tak, a nie inaczej się zachowywała. Co więcej uważam, iż faktycznie dawały one do myślenia również czytelnikowi.

„Bycie w terapii to nie tylko odpękanie tematu na jednej sesji, pogadanka czy narzekanie. To prawdziwa praca nad sobą i to nie tylko w gabinecie. W procesie jest się cały czas. Cały czas jest się jakby zaprogramowanym na autoterapię, analizuje się właściwie wszystko, zwraca się uwagę na każdą emocję, na każde zachowanie, jest się wyczulonym na stare schematy, zauważa się je, czasem udaje się zareagować inaczej, a czasem nie, robi się samemu sobie taki mindfuck. I to jest niesamowite w byciu w terapii.”

Książka ta nie jest łatwa do czytania. W szczególności dla osób, które są bardzo wrażliwe albo też same przechodziły przez problemy podobne do tych Zuzy. Opisy (dość obrazowe) scen, w których główna bohaterka się samookalecza czy też nawet usiłuje zakończyć swoje życie są bardzo trudne do czytania. Jednocześnie są one niesłychanie ważne, aby jak najlepiej opisać stan i sytuację, w których Zuza się znalazła. W Polsce, gdzie temat depresji nadal jest tematem tabu, tego typu książki są niesłychanie ważne. Dzięki nim jesteśmy w stanie rozpocząć dialog odnośnie choroby, do której przyznanie się, oznacza dla wielu osób słabość, coś wstydliwego, a nawet porażkę. W tym miejscu pozwolę sobie wstawić kolejny cytat, który idealnie opisuje tę właśnie sytuację.

“Ludzie zdrowi akceptują tylko choroby widzialne, dające dowód w wynikach badań, muszą widzieć cieknące ciecze z nosa, wysokie temperatury na czole, wysypki na ciele. Ludzie zdrowi, niedotknięci chorobą naszego wieku, nie wierzą w depresję, a jeśli już dopuszczą do siebie myśl o istnieniu takiej jednostki chorobowej, złotą radą od nich jest: „Weź się ogarnij”.

Największym przekrętem w tym wszystkim jest sama depresja. Depresja nie wie, że ty chcesz tak naprawdę żyć. Robi z tobą jednak takie rzeczy, że to nie ma znaczenia, że nie masz siły, że przez to zapominasz i czujesz, że się nie da inaczej.

Przez niewiedzę bagatelizowane są osoby w epizodzie depresji. Jak często słyszy się od znajomych: „Nic mi się nie chce, chyba mam depresję”, a czuć w wydechu sobotni przetrawiony alkohol. Albo: „Chujowo się czuję, to chyba depresja”, a wiadomo z relacji tej osoby, że zawaliła kolejną noc z serialami Netflixa, że pracuje piąty dzień z rzędu po kilkanaście godzin i żre kebaby z mięsem mieszanym. Przesadzam? Nie wiem. Wiem, że przez niewiedzę nadużywa się słowa „depresja”, poprzez samodiagnozowanie się po kłótni z chłopakiem, czy gdy jest się w trakcie trudnej sesji na wydziale prawa czy srawa. Nic dziwnego, że potem nikt poza psychiatrą ci nie wierzy i masz się po prostu “ogarnąć.”

Z całego serca polecam “Bardziej kochać siebie” Aleksandry Sztorc każdej osobie, ponieważ jest to powieść, która w obecnych czasach jest bardzo potrzebna, aby pomóc lepiej zrozumieć, jak to jest żyć z depresją. Jeśli chociaż jedna osoba po przeczytaniu tej książki zrozumie, że to nie jest zwykłe użalanie się nad sobą, lenistwo, że nie ma przycisku w głowie chorej osoby, który nagle zmieni sposób myślenia o sobie samym, to znaczy, że książka spełniła w 100% swoje zadanie.

W tym momencie pewnie się zastanawiacie czy ta książka ma jakieś minusy. Pewnie dla niektórych fakt, że książka w dość bezpośredni sposób mówi o depresji i sytuacjach z nią związanymi, to dla niektórych ta powieść może być zbyt ciężka. Aczkolwiek to już jest kwestia stopnia wrażliwości danego czytelnika na tzw. “mocne sceny”. Mi jedyne co przeszkadzało to to, że główna bohaterka czasami używała spolszczonych wersji angielskich wyrazów np. “ofkors”. Jako osoba na co dzień pracująca z tym językiem, mam problem z używaniem tego typu wyrazów.

„(…) chciałabym, żeby pani nie odtrącała siebie. Skupiając się na mnie, pani cały czas ucieka od siebie. (…) Chciałabym, żeby zaczęła pani bardziej kochać siebie, zamiast dążyć do tego, żeby inni panią kochali.”

Moja ocena  –  9.5/10

Książkopasja

Aleksandra Sztorc zadebiutowała powieścią dla dzieci ETALIANEK Z LEŚNEJ KRAINY. Tym razem zdecydowała się na książkę z gatunku literatura piękna dla dorosłych Czytelników BARDZIEJ KOCHAĆ SIEBIE. Autorka pracuje już nad kolejną powieścią z gatunku science fiction.

BARDZIEJ KOCHAĆ SIEBIE to historia Zuzanny Kaczmarek. Młoda kobieta zmaga się z depresją, demonami przeszłości, trudnym dzieciństwem. Opisuje swoje przeżycia, myśli, trudne wydarzenia, tajemnice, porażki, bolesne upadki, emocje, jakie towarzyszyły jej kiedyś i dziś. Relacjonuje też swoje sesje terapeutyczne z Panią Sarą.

Bohaterkę poznajemy w 2016 roku. Mam wrażenie, że wraz z nią wchodzimy na statek i wypływamy na ocean. Statek będący symbolem życia bohaterki ledwo unosi się na wodzie. Przeszłość, przemoc, alkoholizm rodziców, traumy wciąż ciągną Zuzannę na dno. Kiedy patrzy w przyszłość widzi tylko ocean, nie wie w którą stronę płynąć, co robić, zastanawia się komu może zaufać. Nie wierzy w siebie i w ludzi, trudno jej ruszyć z miejsca. Obawia się też dopłynąć na bezpieczny ląd, wciąż ogląda się za siebie. W chwilach największej słabości chce przestać istnieć. Trudno jej odnaleźć własną tożsamość, zaakceptować swoje wnętrze i… pokochać siebie. Nie wierzy, że komuś może na niej zależeć, że ktoś może ją kochać. Odczuwa ciągły ból psychiczny i fizyczny, rani samą siebie i zadaje sobie bolesne ciosy. Ma matkę, ojca, brata, jest jednak bardzo osamotniona, a przyjaciółką, z którą się nie rozstaje jest… żyletka. Jak skończy się ta historia? Czy Zuzannie uda się bardziej pokochać siebie?

Książka pisana jest z perspektywy Zuzanny z podziałem na rozdziały. Każdy rozdział ma swój tytuł i oznaczony jest rokiem, w którym dzieje się akcja. Autorka wraca do wydarzeń z 2013 roku, później przenosimy się do 2018 i 2019. Końcówka książki to początek roku 2020.

Książka porusza bardzo trudny temat Dorosłych Dzieci Alkoholików, pokazuje jak wielki wpływ na dorosłe życie ma dzieciństwo. Przedstawia walkę z depresją, a tym samym walkę z samym sobą. To nie jest pozycja dla każdego. Opowieść przeszywa Czytelnika, porusza, wdziera się w głąb umysłu, serca i duszy. Zmusza do przemyśleń. Sprawia, że zaczynamy doceniać wartość rodziny, nasze spokojne, chociaż czasem wydaje się, że nudne życie. Autorka pokazuje też jak ważne są relacje międzyludzkie, jak jednostka potrzebuje więzi z drugim człowiekiem, jak wielką rolę w naszym życiu odgrywa relacja z matką. Książka trudna, ale bardzo dobrze napisana. Treść dopracowana, historia przemyślana. Polubiłam styl wypowiedzi Autorki, jest w nim potencjał. Mam nadzieję, że czwarta książka to będzie thriller. Bardzo dziękuję Aleksandrze Sztorc za egzemplarz i możliwość przeczytania książki.

Agnieszka M_B

Trudne dzieciństwo to bagaż na całe życie. Warto jednak zrobić z nim porządek. Tak też czyni bohaterka, bowiem jej życie emocjonalne przypomina rozsypane puzzle. Oprócz spotkań z terapeutką, stosuje autoterapię, zapisując przemyślenia, emocje i doznania. Czytając, obserwujemy różne etapy jej uczenia się siebie. A cel jest prosty: bardziej kochać siebie. Miłość do siebie jest ważna. To branie odpowiedzialności za własne życie. Kochać siebie to zrezygnować z uzależnienia patrzenia na siebie przez pryzmat tego jak inni nas postrzegają. Kochać siebie to umieć żyć ze sobą i kształtować swoje potrzeby oraz relacje z innymi tak, aby nauczyć się dawać i brać.

Dzięki sprawnie prowadzonej narracji można bardzo szybko zaprzyjaźnić się z bohaterką. Odkrywając jej tajemnice i problemy, stajemy się świadkami walki z depresją. Mamy też okazję przyjrzeć się sobie, tworzonym relacjom i oczekiwaniom. Dobrze czasem się zastanowić, w jaki sposób funkcjonujemy w społeczeństwie.

Wiele osób z naszego otoczenia walczy w ukryciu z demonami przeszłości. Często tego nie dostrzegamy…

Faustyna

“Chciałabym, żeby zaczęła pani bardziej kochać siebie, zamiast dążyć do tego, żeby inni panią kochali.”

Szkoda tylko, że w niektórych przypadkach jest to bardzo trudne albo wręcz niemożliwe. I wtedy dana osoba pomyśli sobie jedynie – łatwo powiedzieć komuś, kto miał dużo łatwiej w życiu.

Życie ma to do siebie, że często jest bardzo niesprawiedliwe. Moglibyśmy zapytać, jak to jest, że jedni mają lepiej, a inni gorzej?

Dlaczego część osób wychowuje się w domach szczęśliwych, przepełnionych miłością i troską o drugiego człowieka, a druga część jest zdana tylko i wyłącznie na siebie, a mało tego jeszcze zazwyczaj nierozumiana i odrzucona przez innych? Myślę, że bardzo dużo osób chciałoby poznać odpowiedź na to pytanie.

Zuza – główna bohaterka od kilku lat zmaga się z depresją, spowodowaną poprzez sytuację rodzinną. Jako dziecko niestety nie zaznała miłości rodziców, która jest przecież nieodzownym elementem wychowania. Często właśnie rodzice nie zdają sobie z tego sprawy i krzywdzą w ten sposób swoje dzieci.

Zuza wychowywała się w domu alkoholików, w którym panowała również przemoc i kłótnie. W najważniejszym momencie życia została sama ze swoimi problemami. Jakby tego było mało, już jako dorosła osoba straciła pracę i została bez środków do życia.

Ktoś by powiedział, taki problem to nie problem, moi rodzice przecież tak mnie wkurzają. Weź się w garść i wszystko będzie dobrze.

Jednak dla osoby, która nie zaznała miłości rodzicielskiej nie jest to takie proste i dla naszej bohaterki również. Ma problemy z akceptacją samej siebie, a co dopiero z pokochaniem. W wielu sytuacjach nie umie sobie psychicznie poradzić, a o wszelkie problemy obwinia siebie samą. Jest jednak jedno rozwiązanie, które pomoże Zuzie uporać się z traumą. Jak daleko w głąb siebie będzie musiała zajrzeć, co zrozumieć i z czym się zmierzyć, aby wreszcie pójść do przodu? Koniecznie przeczytajcie książkę!

Dawno nie czytałam tak poruszającej historii. Myślę, że w bardzo dużej mierze odwzorowuje ona realne życie osób, które wychowały się w domu, gdzie najważniejszy był alkohol. Czytając tę książkę, możemy zauważyć, że autorka wczuła się w rolę głównej bohaterki. A dodatkowo dzięki temu, że została ona napisana w pierwszej osobie, z perspektywy właśnie cierpiącej Zuzy, łatwiej jest nam przejść z nią przez jej historię i lepiej zrozumieć, co mogła czuć w danym momencie. Dodatkowo jak na dość trudny temat, poruszony w tej książce, jest ona napisana dość prostym i łatwym do zrozumienia językiem. Jednak uważam, że sama treść jest kierowana raczej do dorosłych czytelników, albo przynajmniej starszej młodzieży ze względu na poruszane treści i niektóre wątki.

Moja ocena 9/10

 

Sylwia Lis, Poczytaj ze mną

Aleksandra Sztorc to debiutantka w gatunku literatura piękna. Książka “Bardziej kochać siebie” to nie jest książka na jeden wieczór. Porusza wiele bardzo ciężkich uczuć, które targają główną bohaterką.

Nie mówię tu o zwykłym smutku, lecz wielkiej depresji młodej dziewczyny. Zuzanna jest dzieckiem alkoholików i dorastała w świecie, który zna tylko osoba, która przez to przeszła.

Autorka nie opisuje tu osoby, której coś w życiu się nie udało i przez to wpadła w depresję, lecz wskazuje jak wieloletni bagaż, który nosi od najmłodszych lat na nią wpływa. Bagaż, który coraz bardziej się nawarstwiał i dla Zuzanny stawał się coraz cięższy.

Książka jest napisana w formie… powiedzmy pamiętnika, w którym Zuza opowiada o swoim dorastaniu w tak trudnej rodzinie, gdzie przemoc i alkohol były na porządku dziennym. Zdradza nam swoje ciężkie chwile w dorastaniu i traumy, które doprowadziły do próby odebrania sobie życia.

Stopniowo odsłania nam swoje sekrety, porażki i niepowodzenia. Mówiąc o tym, uczy się pomagać sobie, prosić o pomoc innych, ale czy ją dostanie? Czy dostrzeże pomoc i będzie chciała z niej skorzystać?

Czy osoby, które są w tak wielkiej depresji, chcą pomocy czy wręcz machinalnie się przed nią bronią, niszcząc nieświadomie siebie?

Książka jest bardzo dobra, ale bardzo ciężka. Czytając ją co jakiś czas, musiałam przerwać czytanie i myśleć o tym, co czytam. Rozmawiałam z Zuzanną, choć może to się wydać śmieszne. Autorka porusza bardzo ważny problem, z którym boryka się bardzo dużo ludzi.

Ta książka może być przyjacielem dla kogoś, kto to rozumie i z tym się boryka.

Ta książka może być terapią dla osoby, która cierpi podobne katusze.

Ta książka pomoże zrozumieć komuś, że nie jest jedyną osobą, która nie widzi pomocy ani żadnego wyjścia…

Mocna lektura i na pewno zapamiętam ją bardzo, bardzo długo. Podziwiam autorkę, bo poruszając ten temat i pisząc o tym problemie, nazywając go, na pewno też przeżyła to emocjonalnie, bo przecież inaczej się nie da.

Blog Anki

“Depresja nie wie, że Ty chcesz tak naprawdę żyć. Robi z tobą jednak takie rzeczy, że to nie ma znaczenia, że nie masz siły, że przez to zapominasz i czujesz, że się nie da inaczej.”

Autorka porusza w książce temat depresji, DDA, DDD i inne, czyli to, co jest obecnie bardzo często spotykane, a mało się o tym mówi, zamiata pod dywan, a osoby chodzące na terapię uważa się za chorych psychicznie… A oni chcą sobie poradzić z przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. To dla nich codzienna walka o siłę, by przetrwać kolejny dzień i się nie załamać.

Myślisz, że znasz ludzi którzy cię otaczają? Co przeszli i co ukrywają w najgłębszych zakamarkach duszy? Czy wiesz jak ciężko im wstać z łóżka i zacząć nowy dzień?

Ta książka sprawi, że spojrzysz inaczej na ludzi cię otaczających. Patrząc na nich będziesz się zastanawiać czy śmieją się, bo są szczęśliwi? Czy maskują ból, bo w domu nikt ich nie kocha, ktoś się nad nimi znęca, gdzieś jest problem z alkoholem, a gdzie indziej sypie się związek? Bo ludzie mają to do siebie, że doskonale maskują swoje prawdziwe uczucia, by nie zostali wzięci za słabych…

Czy tak naprawdę umiemy bardziej się pokochać? Czy pomimo krzywd, jakie nas spotkały w dzieciństwie, wyśmiewanie, bicie, awantury w domu, jesteśmy w stanie spojrzeć na siebie łagodnie i znaleźć to, co w sobie lubimy? Co widzą inni w nas dobrego, a my sami nie potrafimy?

To jest ta pozycja, którą powinien każdy przeczytać, by choć trochę zrozumieć depresję i co przechodzą osoby chore. By wiedzieć, że czasem wystarczy tylko nasza obecność, a czasem musimy zwrócić uwagę na sygnały i pomóc. Przeszłości nie da się wymazać. Ona nas kształtuje, robią to rodzice miłością lub jej brakiem, oni nas budują i dają od siebie bagaż doświadczeń. My obserwujemy i uczymy się pewnych zachowań powielając niestety nie tylko dobre, ale i błędne schematy.

Zastanawialiście się jak by wyglądało wasze życie, gdybyście mieli złe dzieciństwo? Okraszone brakiem miłości matki i ojca, odrzuceniem, gwałtem, strachem i braku wiary we własne możliwości? Czy na tym można zbudować dobre życie? Czy da się coś zmienić w sobie i zacząć chcieć żyć?

Myślę, że wiele osób utożsami się z Zuzanną, główną bohaterką. Wielu z was będzie miało wrażenie, że czyta o sobie. Ja miałam taki moment, ten ciężki, okryty późniejszym strachem i wstydem. Ja się podniosłam… A czy zrobiła to Zuzanna?

Polecam, mnie bardzo poruszyła!

Bookwizja

“Nigdy nie wiadomo, co komu kto w życie wniesie. Dlatego trzeba być ostrożnym. Trzeba być uważnym, co się rozdaje.”

“Główna bohaterka – Zuzanna, Dorosłe Dziecko Alkoholików zmaga się z wieloletnią depresją, wielokrotnie porzucane, krzywdzone, poniżane snuje swoją opowieść, pełną wstrząsających obrazów i traum z przemocowego domu, tragicznych wypadków, które naznaczyły jej dorastanie i porażek, jakie kładą się cieniem na dorosłym życiu. Stopniowo odkrywa siebie, wypowiada na głos sekrety, opisuje emocje – a wszystko po to, by przewartościować swoje życie i na gruzach wspomnień zbudować relację z samą sobą. Kto jej w tym pomoże, a kto stanie się jedynie przeszkodą na drodze do nowej siebie? Jak daleko będzie musiała się posunąć, jak głęboko wejść w bagno swojej przeszłości, by zostawić demony tam, gdzie ich miejsce i zacząć bardziej kochać siebie?”

Świetna pozycja, która wstrząsa czytelnikiem już od pierwszych stron. Czyta się ją bardzo szybko, a język jest czasem poetycki, czasem wzniosły, czasem prosty, ale nie przesłodzony, momentami wulgarny, ale idealnie oddaje całą ciężką tematykę. Tutaj nie trzeba wiele mówić – książka jest po prostu świetna, pozycja, którą myślę powinien przeczytać każdy. Opowiada o kobiecie, jej tragicznym losie, zmaganiu się z wieloletnią depresją, z nienawiścią do samej siebie i innych ludzi. Autorka stworzyła świetną postać, kreację, której wstrząsające dramaty życia codziennego spisała na kartach tej książki. Czytelnik czytając czuje wielki ból, smutek, rezygnację, żal. Bardzo do mnie trafiła, bo jest po prostu inna niż poprzednie, które czytałam. Oryginalna i jedyna w swoim rodzaju.

Życie czasem jest bardzo niesprawiedliwe. I główna bohaterka jest tego przykładem. Nie zawsze jest kolorowo, nie każdy wychowuje się w domu przepełnionym miłością, troską, zrozumieniem. Zuzanna nie miała takiego szczęścia. Problem z akceptacją samej siebie, nienawiścią wręcz, obwinianie się o wszystko – takie myśli targały bohaterką. Na drodze spotykała ludzi, którzy z czasem odchodzili. Jednak pewnego razu spotkała pewnego psychoterapeutę – kobietę, przy której coś się zmieniło. Czy bohaterka odnajdzie wewnętrzny spokój? Czy w końcu zacznie kochać siebie, a nie szukać osób, które ją pokochają?

Nie jest to książka łatwa, lekka i przyjemna. Porusza tematykę bardzo ciężką, wzruszającą, ale i traumatyczną. Myślę, że emocje i przeżycia autorki jest w stanie zrozumieć osoba, która ma podobny bagaż doświadczeń. Napisana w formie pamiętnika, ukazuje wiele przykrości, zła, braku akceptacji i smutku, a nawet rozpaczy. Rozpaczy nad życiem. Z kartki na kartkę dowiadujemy się coraz więcej faktów z życia Zuzanny, historię jej traumatycznych przeżyć. Przeżyć, które doprowadzają do wielu prób samobójczych. Książka jest bardzo dobra, skłania do refleksji, porusza i wzrusza. Mocna lektura, którą na pewno zapamiętam na dłużej, bo jest warta zapamiętania.

Ta książka pokazuje, że czasem ludzie są tak słabi, zrezygnowani, tak bardzo sponiewierani przez los, że poddają się i nie mają siły żyć dalej. Są zrozpaczeni, samotni i brak im wiary w lepsze jutro. Pokazuje również, iż nie zawsze da się oddzielić teraźniejszość od przeszłości, że ta przeszłość czasem za nami się ciągnie powodując ból. Ale ukazuje również, jak ważne jest, by kochać siebie i akceptować, bo na koniec każdy zawsze pozostaje jedynie sam ze sobą.

“Znasz ten stan, kiedy boisz się powiedzieć na głos, co czujesz, bo masz wrażenie, że się po tym posypiesz?”

Dziękuję autorce, Pani Aleksandrze Sztorc za egzemplarz książki.

Moja ocena 8/10

Kiedy jakiś czas temu Aleksandra Sztorc po krótkiej prezentacji tematu, zaproponowała mi zrecenzowanie swojej książki “BARDZIEJ KOCHAĆ SIEBIE”, nie zastanawiałam się ani chwili. Są takie tematy, o których nie mówi się głośno, spycha na dalszy plan, zamiata pod dywan…

Jednym z nich są DDA – Dorosłe Dzieci Alkoholików i ich bardzo skomplikowane relacje, zarówno z otoczeniem, jak i z samym sobą.

Ta książka to swoiste kompendium wiedzy na temat uczuć i odczuć DDA. Napisana w formie pamiętnika, pozwala nam poznać historię Zuzanny – poranionej psychicznie młodej kobiety, która próbuje dojść do ładu sama ze sobą, znaleźć odpowiedzi na nurtujące ją pytania i zaakceptować siebie. Tylko jak to wszystko ogarnąć, kiedy pochodzi się z dysfunkcyjnej rodziny, przemocowego domu, w którym zamiast miłości, poczucia bezpieczeństwa i odpowiednich wzorców, wszystko sprowadzało się do jednego – alkoholu. Wśród wielu słów dosłownie daje się usłyszeć wołanie o pomoc i prawie widzi się wyciągnięte dłonie Zuzy w geście prośby o ratunek…

Dziewczyna czuje się bardzo samotna, doświadcza wielu napięć i lęków, nie może zapomnieć o przeszłości, nie radzi sobie z teraźniejszością i boi się przyszłości. Z jednej strony pragnie miłości, z drugiej panicznie boi się zranienia i wykorzystania przez drugą osobą, a głównie odrzucenia.

“TOTALNY BEZŁAD. TRACĘ BEZ SENSU CZAS NA MYŚLENIE O TYM, CZEGO NIE MAM, ŚPIĘ W TERAŹNIEJSZOŚCI, ŻYJĘ PRZESZŁOŚCIĄ, NA KTÓREJ NIGDY NIE ZBUDUJĘ PRZYSZŁOŚCI”.

Nie spodziewałam się, że książka będzie tak dobra. Jest DOBRA! ale nie jest prosta i łatwa! Bardzo podoba mi się sposób podania tematu – są momenty wzniosłe, wręcz patetyczne, by za chwilę ustąpić miejsca bardzo dosadnym i prostym stwierdzeniom. Całe mnóstwo emocji, ciężkich doznań, trudne tematy…

Cieszę się, że mogłam ją przeczytać, bo skłoniła mnie do refleksji nad drugim człowiekiem, pozwoliła zatrzymać się i w spokoju, bez pośpiechu przeanalizować tak trudny, ale jakże ważny temat!

Oaza Recenzji Mirki Dudko

„Każdy dzień daje zaproszenie do doświadczania siebie i otaczającego świata, do odkrywania w sobie rzeczy, o których się nie ma pojęcia”

Depresja to stan umysłu, który potrafi człowieka wciągnąć na samo dno, doprowadzając do różnych destrukcyjnych zachowań, w tym nawet do śmierci. Osobom, które nigdy nie zetknęły się z tym problemem, trudno jest zrozumieć jak bardzo jest to niszcząca choroba. O tym, co czuje ktoś, kto wpadł w jej okowy możemy przeczytać w książce pt.: „Bardziej kochać siebie”.

Aleksandra Sztorc urodziła się w 1989 roku w kociewskiej wsi na Pomorzu. Studiuje pedagogikę, fotografuje, uwielbia oglądać filmy i seriale, słuchać muzyki i podróżować. Należy do toruńskiej grupy literackiej „Strzyga”, w której na nowo odkryła poezję. Poza realizacją swoich planów, tworzy ze swoim mężem szczęśliwy dom mieszkając w wynajmowanym mieszkaniu w Toruniu. Zadebiutowała w 2020 roku książką dla dzieci pt.: „Etalianek z Leśnej Krainy”. „Bardziej kochać siebie” to jej pierwsza powieść dla dorosłych czytelników.

Okładka książki wygląda bardzo słodko i kolorowo, ale to tylko pozory, gdyż jej wnętrze skrywa dramatyczną, wstrząsającą i gorzką historię.

Zuzanna Kaczmarek, rocznik 1987, mieszka we Wrocławiu w wynajętym mieszkaniu. Poznajemy ją, gdy jest na sesji terapeutycznej, która ma jej pomóc uporać się z problemami psychicznymi i emocjonalnymi. Życie jej nie rozpieszczało, gdyż rodzice mało uwagi poświęcali dzieciom topiąc wszelkie troski w alkoholu. Ojciec, Pan i Władca, wciąż egzekwował swoje prawa, nierzadko posuwając się do przemocy wobec córki i żony. Matka nie potrafiła ochronić swoich dzieci przed traumatycznymi zdarzeniami, gdyż także jest zależna od swego męża i razem z nim stacza się na alkoholowe dno. To wszystko sprawia, że dziewczyna popadła w różne destrukcyjne zachowania doprowadzające ją na skraj emocjonalnej przepaści. Teraz próbuje stworzyć sobie normalne życie ale z ciężkim bagażem z przeszłości nie jest to proste.

Książka została zaliczona do literatury obyczajowej ale bardziej przypomina powieść psychologiczną. Autorka doskonale oddała w niej stan umysłu bohaterki, rysując portret kobiety z poszarpaną duszą, która zamknęła się w swoim świecie nie dopuszczając iskierki nadziei. Stworzyła historię przesiąkniętą bólem, cierpieniem, smutkiem i emocjami rozrywającymi duszę na drobne kawałki. Zuzanna miota się sama ze sobą szukając wyjścia z niszczącej ją sytuacji ale nie potrafi wyrwać się z macek depresji. Zbudowała swój wewnętrzny świat pełen żalu, złości, zamykając się w klatce własnych myśli, z której nie widzi możliwości ucieczki, mimo że drzwiczki są już dawno otwarte. Wciąż bombarduje siebie negatywnymi opiniami na swój temat, obwinia się za wszelkie niepowodzenia, nie potrafi stworzyć zdrowych relacji i poradzić sobie z trudnymi sytuacjami. Szybko wpada w gniew, gdy na jej drodze pojawi się jakakolwiek przeszkoda lub sprawy biegną nie po jej myśli.

W drodze do zrozumienia siebie pomaga jej terapeutka Sara, z którą bohaterka cyklicznie spotyka się od kilku lat. Sesje przeprowadzane przez nią stanowią jeden z ważniejszych wątków powieści. Z tego względu powieść zdominowana jest rozmowami, wewnętrznym dialogiem Zuzy i analizą tego z czym aktualnie się mierzy, co ją przeraża, męczy i złości. Przekaz wzmacnia narracja pierwszoosobowa, dzięki czemu bezpośrednio mamy możliwość obserwowania stanu psychicznego i emocjonalnego bohaterki. Zuzanna zwierza się ze swych wstrząsających doświadczeń, traum i demonów, opisuje epizody ze swojego dzieciństwa i nastoletnich czasów. Na każdym kroku umniejsza swoją wartość, postrzega siebie w negatywnym świetle i obwinia wszystkich dookoła za swój „popaprany” charakter. Wielokrotnie podkreśla, że pragnie być doceniana, akceptowana i kochana ale jednocześnie nie dociera do niej, że najpierw musi pokochać siebie. A to nie jest takie proste. Jej historia uświadamia, jak ważne są dla każdego lata dzieciństwa, którego żniwo zbieramy w dorosłym życiu.

„Bardziej kochać siebie” zainteresuje z pewnością czytelników szukających w powieściach nie tylko pięknych romantycznych historii ale też skłaniających do analizy osobowości i wniknięcia do najgłębszych warstw duszy. Nie ma w niej nagłych zwrotów akcji czy dynamicznych dialogów ale mimo to dzieje się tu bardzo dużo. To lektura, która pozwala zrozumieć czym jest depresja ale też pokazująca, że wszelkie leczenie, porady, motywacje płynące z zewnątrz nie odniosą żadnego pozytywnego skutku, dopóki osoba sama nie będzie chciała zmienić swojego życia. Warto przy tym podkreślić, że zawsze mamy w nim wybór i jego jakość zależy od naszych decyzji i wyborów.

Marta, w_swoim_zywiole

Dzisiaj słów kilka o książce, która na pewno poruszy tych z Was, którzy szukają historii skłaniających do refleksji, w których możemy odkrywać warstwy tego, co przeżywa człowiek naznaczony koszmarem dzieciństwa. “Bardziej kochać siebie” A. Sztorc, historia Zuzanny, której towarzyszymy we wspomnieniach z dzieciństwa spędzonego w dysfunkcyjnej rodzinie. Stajemy się niemymi świadkami przerażających scen i dramatów opuszczonego, krzywdzonego dziecka.

Autorka w sposób niezwykle przejmujący wykreowała postać Zuzanny, której ból, depresję i zmaganie się z niechęcią do samej siebie, głęboko mnie poruszyły. Nie jest to książka łatwa, nie czyta się przyjemnie i w “jeden wieczór”. Napisałabym nawet, że przepełniona dramatyzmem, męczy i obezwładnia beznadzieją. To pokaz sił – pomiędzy bohaterką a depresją. Swoista walka między śmiercią a życiem. To historia, w której nie ma mknącej akcji a jednak serce gna, rozpędzane przejmującą rozpaczą.

Nie dla każdego a jednak każdemu chciałabym polecić. Do przemyślenia. Do przeżywania. Do zrozumienia, jak ważne jest, by pogodzić się z sobą i siebie… pokochać a przynajmniej polubić.

Zaczytana Ewelka

Zdecydowanie uwielbiam książki, które poruszają ważne, choć trudne sprawy. Takie, które pozostawiają po sobie ślad i zmuszają do refleksji. Taką pozycją jest z pewnością “Bardziej kochać siebie” autorstwa Aleksandry Sztorc.
Kiedy otrzymałam propozycję Patronowania powieści, czułam ogromne podekscytowanie, ale i strach. Obawiałam się zmierzenia z taką historią. Czułam, że nie będzie to łatwa przeprawa, ale zdecydowanie przeznaczona dla mnie. Przechodziłam przez bardzo trudny moment w życiu, problem dotyczył alkoholizmu w rodzinie. Czytając wyciągałam wnioski, analizowałam i podświadomie myślałam jak rozwiązać swój problem. Myślę, że opisana historia bardzo mi pomogła spojrzeć na pewne sytuacje z innej perspektywy, była dla mnie swoistym zderzeniem się z traumatycznymi przeżyciami bohaterki.

Życie młodej Zuzanny Kaczmarek naładowane jest traumatycznymi przeżyciami. Jako “Dorosłe Dziecko Alkoholików” boryka się z wieloma obciążeniami. Depresja, odrzucenie przez najbliższych, przemoc, brak akceptacji to tylko wierzchołek ogromu nagromadzonych problemów. Jak będzie próbowała sobie poradzić i odnaleźć pokłady miłości, akceptacji samej siebie, uwierzyć we własne siły i możliwości?
Czy będzie w stanie na czas przyjąć pomoc jaka zostanie jej ofiarowana?

Każdy rozdział opatrzony jest tytułem i rokiem w jakim jest osadzony. Towarzyszymy Zuzannie na różnych etapach życia. Czytając niejednokrotnie płakałam i odczuwałam jej cierpienie. Współczułam jej i jednocześnie podziwiałam jej odwagę i próbę zmierzenia się z przeciwnościami.

Każdego dnia słyszymy o problemach z alkoholizmem, ale nie zawsze mamy świadomość co przeżywają najbliżsi. Jakim piętnem obarczone są dzieci alkoholików. Zdecydowanie zachęcam Was do przeczytania tej historii. Nie jest ona łatwa i przyjemna, ale zdecydowanie potrzebna.
Gratuluję autorce podjęcia się poruszenia tak trudnego zagadnienia, dla mnie – MISTRZOSTWO.
Dziękuję.

Dzuliareads

Teraz trochę poważniej. “Bardziej kochać siebie” to patronat, na który trafiłam nagle ale i bardzo celnie. Jest to książka poruszająca temat cholernie smutny i delikatny, niestety tym samym często spotykany. Alkoholizm…

Zuzanna to kobieta z bagażem doświadczeń nie jednego starca. Przebywająca w towarzystwie alkoholu, tępiona i odrzucana na wszelakie sposoby młoda kobieta. Depresja chuchając jej prosto w kark. Leczenie nie jest ani łatwe, ani możliwe do przyspieszenia. Z czasem bohaterka poznaje siebie, gdyż w planie ma zamienić to w miłość do swoje osoby. Niby nic trudnego, a jednak dla niektórych jest to kilkumetrowy mur do zdobycia…

Wyobraźcie sobie małą niewinną osobę leżącą na bruku, rzucaną na prawo i lewo będącą w rozpaczy. Nad nią człowiek z butelką. Brzmi strasznie, a jeszcze straszniej się to czyta. Niestety to nie fikcja, a życie niejedynego dziecka. Autorka bez skrupułów przedstawia nam historię, która boli i wstrząsa nawet najbardziej odpornego czytelnika. Napisana na poziomie, różnorakim stylem. Szybka, ale zdecydowanie nieprzyjemna lektura, pod względem tematyki rzecz jasna. Czytasz same romanse, kryminały, a może fantastykę?
Polecam dla odmiany książkę obyczajową, po prostu o życiu. Przed i po zlotach i upadkach, szczególnie upadkach. Funkcja tak prosta, a jednocześnie trudnej do zaliczenia z uśmiechem na twarzy. Każdy dzień dla niektórych to przekleństwo.

Gratuluję wydania i talentu. Dziękuję za możliwość patronatu!

Book_or_books

“Gęstą ciemność światło zawsze rozjaśni, natomiast światła ciemność nigdy nie zdoła pokonać.”🖤

Zuzanna jest DDA (Dorosłym Dzieckiem Alkoholików). Jej dzieciństwo i sytuacja rodzinna odbiła się nie tylko na jej psychice czy relacjach z innymi 😅. Teraz jako dorosła osoba próbuje poradzić sobie ze swoimi traumami i odsunąć wstrząsającą przeszłość na bok, aby nauczyć się, jak bardziej kochać siebie ❤.

“Bardziej kochać siebie” to książka obyczajowa, jednak o mocnym podłożu psychologicznym 🧠. Główna bohaterka opowiada o swoich uczuciach, przeżyciach i stopniowo ujawnia przed czytelnikiem kolejne traumy z przeszłości i ich skutki 🤨.

Książka nie należy do łatwych lektur — nie każdy poradzi sobie i odnajdzie w natłoku negatywnych emocji i myśli, jakie wciąż towarzyszą Zuzannie 😥. Szczególne wrażenie wywierają listy, które bohaterka przynosi na terapię ,ponieważ są one “żywym” odzwierciedleniem uczuć dziewczyny 📃 oraz wspomnienia z najwcześniejszych lat 😿.

Książka kilkukrotnie mnie zdołowała zwłaszcza fragmentami, w których powinno być “lepiej” a wcale tak nie było 😶. Przykład — wykażesz się asertywnością i tracisz pracę. Jednak doskonale zdaję sobie, że był to zabieg konieczny do oddania trudnej sytacji, w jakiej jest bohatera 😉.

Jedynym “ale”, jakie mam to styl, który był równie zmienny, jak nastrój Zuzanny 🙄. Raz mamy wspomnienia, raz listy, raz “wyrwane” sceny… – brak konsekwencji utrudniał mi chwilami czytanie, nawet jeśli wiem, że również było to celowe 🤐.

Książkę oceniam na 8/10 ✅ i polecam osobom, które mają dość odwagi, aby wyruszyć w podróż do najmroczniejszych chwil z życia bohaterki i towarzyszyć jej w trakcie odkrywania, jak bardziej kochać siebie 🤗

Angelsx_book

✨ „Bardziej kochaj siebie” to bez dwóch zdań wartościowa, ale też ciężka powieść, która nie będzie nadawać się dla każdego czytelnika.

✨ Zuzanna to młoda kobieta, na jej ciele znajdują się liczne blizny, ale te najgorsze są niewidoczne dla oczu, jest emocjonalnym wrakiem człowieka, który w żaden sposób nie potrafi sobie poradzić z okrutną przeszłością. Dziewczyna powoli zaczyna nas wpuszczać do swojego traumatycznego świata, opowiadając często wstrząsające przeżycia z domu rodzinnego, ale nie tylko. Małymi krokami udaje jej się opisywać swoje emocje, mówić co ją boli, czy wypowiadać na głos sekrety, które przez tyle lat rządziły nią. Jak daleko będzie musiała posunąć się Zuzia, aby zostawić, za sobą demony przeszłości i nauczyć się bardziej kochać siebie.

✨ Ostatnimi dniami bardzo głośno zrobiło się na bookstagramie o DDA( dorosłe dziecko alkoholików), ten problem, można powiedzieć, że jest głównym motywem tej książki. Często dorośli nie przejmują się tym, co czują ich dzieci w takich sytuacjach, sądzą, że nie powinno je to obchodzić. Postać Zuzanny jest idealnym przykładem bohatera, który ukazuje nam, jaki wpływ ma alkoholizm w rodzinie, na całe dorosłe życie takiej osoby, jak je kształtuje. Tak jak wspomniałam na początku, nie jest to pozycja dla każdego. Z kartek powieści, aż wypływa lawina emocji, które podejrzewam, że towarzyszył autorce przy czytaniu. „Bardziej kochaj siebie” nie należy do łatwych, porusza jednak dość ważne i kontrowersyjne tematy społeczne. Autorce idealnie udaje się odwzorować stan psychiczny, osoby z zaburzeniami. Idealnie wnika w uczucia i emocje takiego człowieka. Liczę, że jak najwięcej osób przeczyta tę książkę, a przede wszystkim mam nadzieję, że przeczytają ją rodzice małych dzieci i dwa razy się zastanowią, zanim sięgną po butelkę.

4.25⭐️/5

Zaczytany Książkoholik

Aleksandra Sztorc w książce pt. „Bardziej kochać siebie” porusza trudne tematy.

„Ukryty kawałek piekła w głowie to pogorzelisko nieistniejących wydarzeń. Przecież nic się nie stało, a pali się wszystko, serce, płuca, żołądek, jelita, paraliżuje …”

Bohaterką powieści jest Zuzanna, młoda dziewczyna, która nie ma łatwego życia. Pracuje w Gazecie Wrocławskiej „Monitor” jako osoba praktycznie od wszystkiego, bo daje się wykorzystywać. Kiedy tylko pojawiła się na świecie, los z niej zadrwił i zafundował życie pod górkę. Rodzice Zuzy są alkoholikami, starszy brat od pewnego czasu również zagląda do kieliszka. Aby jakoś dawać sobie radę, Zuzanna chodzi o psychoterapeuty. Zdiagnozowano u niej syndrom Dorosłego Dziecka Alkoholików – DDA.

“Sięgam ręką pod materac, na wysokości głowy. Wyciągam czerwony cyrkiel i bez chwili zawahania wbijam go sobie w udo. Raz za razem rozsiewam maki na bladej skórze, osiągając przy tym niewymowne ukojenie…”

Ojciec Zuzy jak sama mówi to pionier nieróbstwa. Matka, niby jest, ale jakoś jej nie ma. Sesje u psychoterapeuty mają pomóc Zuzie uporać się z życiem. Zacząć żyć całą sobą, co nie jest takie proste, gdyż traumatyczne dzieciństwo daje o sobie znać przy każdej relacji, jaką tylko dziewczynie udaje się nawiązać. Nie ma ochoty żyć, życie ją przygniata. Dorastanie w rodzinie alkoholowej odcisnęło piętno na psychice Zuzy, ale mimo wszystko walczy z całych sił o siebie. Alkoholizm rodziców to tylko jeden z jej problemów. Czy uda jej się zawalczyć o siebie? Czy da się wyrosnąć z DDA? Kto będzie chciał jej pomóc, a kto okaże się przeszkodą na drodze do nowej siebie?

“Jestem coraz lepsza w byciu pacjentką. Rola, którą gram, nie jest trudna, nie kiedy tyle już osiągnęłam… Tu nie można płakać. Za płacz ląduje się w miejscu, gdzie było się na początku.”

W listopadzie miałam możliwość przeczytania książki na temat DDA. Nie jest to łatwy temat. Temat, który często jest zamiatany pod dywan, bo jest niewygodny. Nie chcę Wam za wiele zdradzać w kontekście Zuzy, musicie sami przeczytać, z jakimi zmorami musi się zmagać, jak o siebie walczy i czy rzeczywiście walczy, tak jak powinna. Jedno mogę Wam obiecać, lektura zrobi na Was ogromne wrażenie. Jest to powieść pełna bólu, cierpienia, niezrozumienia, walki o lepsze jutro, wiary, że będzie lepiej. Aleksandra Sztorc trafnie dobrała tytuł powieści „Bardziej kochać siebie”. Jest to ważne przesłanie nie tylko dla Zuzy, ale dla każdego z nas. Warto się nad tym zastanowić przez chwilkę. Na koniec chciałam pochwalić okładkę. Kolejna okładka, na której widnieje obraz. Tym razem jest to obraz autorstwa Katarzyny Bruniewskiej-Gierczak. Ilustracje jej autorstwa zdobią okładki wielu polskich książek – są przepiękne. Zatraćcie się w lekturze i postarajcie się rozumieć bohaterkę, dlaczego postępuje tak, a nie inaczej.

 

Zaczytana mateczka

“Mam na imię D

Wikipiątapedia

DDA jak Dorosłe Dziecko Alkoholika
DDD jak Dorosłe Dziecko z rodziny Dysfunkcyjnej
DD jak Depersonalizacja i Derealizacja
D jak Depresja
D jak Dychotomicznie podzielona
D jak Dyskurs „być czy nie być”
D jak Dom, miejsce, w którym chcą, żeby zostało się dłużej

Mam na imię D.”

Tak mówi o sobie Zuzanna – główna bohaterka książki, której dorastanie w domu pełnym przemocy i alkoholu a pozbawionym czułości, miłości i rodzinnego ciepła odcisnęło ogromne piętno na jej dorosłym życiu. Bohaterka, która w trakcie terapii u psychologa na nowo szuka siebie, swojej nowej drogi, swojego ja. Szuka sposobu, by bardziej kochać siebie….

💙💜💙💜💙💜
Już dawno, żadna książka tak mnie nie poruszyła. I przy żadnej tak nie płakałam. Były w niej momenty (i to całe mnóstwo) gdzie w Zuzannie dostrzegałam siebie – zagubioną dziewczynę tak bardzo potrzebującą uwagi i zrozumienia a zamiast tego otrzymującą połajanki, krzyki i wyzwiska. Podobnie jak Zuza miałam odczucia, że niby mama była a jakby jej nie było. Wszystko było nie tak jakbym tego oczekiwała. Tata był tylko gościem ponieważ rodzice byli rozwiedzeni…..ot historia jak w większości rodzin z tamtego okresu, w którym przyszło mi się wychowywać.

Ale teraz, z upływem lat i mając już swoje dzieci, widzę jakiego to mi bałaganu w głowie i życiu narobiło. Jak to wpłynęło na moją samoocenę…. szczęśliwie jakoś sama się z tym uporałam. Zrozumiałam, że zostając mamą, dostałam szansę by niepowielać sposobu wychowania jaki mieli moi rodzice i muszę to wykorzystać jednocześnie starając się uporać z demonami przeszłości…
Lekko nie jest ale nie niewykonalne. I już jest o wiele lepiej. Jeszcze nie do końca tak jakbym chciała ale jest lepiej niż było. Nie była i nie jest to łatwa droga bo ona trwa nadal ale pogodziłam się z pewnymi rzeczami i po prostu tak jak bohaterka zrozumiałam, że “warto nauczyć się odpuszczać, nie tylko dla własnego dobra, ale dla większego dobra też.”

Bo nie na wszystko ma się wpływ. A zmiany są nieuniknione, wystarczy je zaakceptować i się na nie otworzyć, gdyż “wszystko, co było, co się dzieje i co ma się wydarzyć, jest dla nas. Jest takie, jak ma być, jakim to tworzymy. Ważne by ciągle tu być. Nie myśleć o jutrze pełnym strachu ani o wczoraj, które pcha w skutek i żal. Tylko dziś jest ważne….”
Polecam tą książkę każdemu! Nie tylko osobom u których stwierdzono DDA czy inne dysfunkcje. Warto przeczytać by się zatrzymać, pomyśleć, wybaczyć i nie bać się doświadczać. Ponieważ “… sensem życia jest doświadczanie. Doświadczanie codzienności, ludzi i siebie, a przede wszystkim swoich emocji. I to nie tylko tych, na które jest przyzwolenie od współczesnego świata, ale i tych, których boimy się nawet my sami. Przecież przyjęcie siebie w całości to moment, w którym otwieramy się na wszystko inne.”
A gdy już tego dokonamy, zaczniemy inaczej patrzeć na swoje życie i zaczniemy bardziej kochać siebie…… ZACZNIEMY ŻYĆ.
Za tą cudowną książkę bardzo dziękuję autorce.

Aleksandra Sztorc napisałaś coś niebywale pięknego i potrzebnego 💙💜 jestem przeszczęśliwa, że mogłam te Twoje dzieło przeczytać!!!

Zakładka niedźwiadka

Bardziej kochać siebie 💓💓
Hejka! Tę książkę wygrałam w konkursie u @milczenie.oficjalne jakiś czas temu i powiem Wam, że jestem mega szczęśliwa, bo lektura jest warta uwagi! ❤️ Chciałabym się z Wami podzielić moimi wrażeniami.

Poznajcie Zuzę, która jest kobietą bardzo zagubioną, krzywdzoną…zmagającą się z depresją. Przyczyną jest jej rodzina – głównie rodzice alkoholicy. Przez te wszystkie okropne wydarzenia z dzieciństwa Zuza zmaga się z traumą, bardzo ciężko jest jej się odnaleźć w świecie, wśród ludzi. Mimo wszystkich przeciwności losu chodzi na terapie, ale niestety tu pojawia się kolejna przeszkoda. Czy uda jej się przezwyciężyć całe zło i zacząć żyć na nowo? Koniecznie sprawdźcie! 😍

Książka jest przepełniona piękną treścią! Nigdy wcześniej nie podkreśliłam w jednej książce tylu wzruszających i ponadczasowych cytatów. Wiele wydarzeń przeżywałam razem z główną bohaterką. Jest to świetna pozycja dla osób, które znają kogoś z problemami, kogoś kto nie potrafi sobie z nimi poradzić. Myślę, że dzięki tej książce będziecie potrafili ich bardziej zrozumieć. Pamiętajmy, że niektóre zachowania mogą wynikać z traum przeżytych przez daną osobę. Najważniejsza jest próba zrozumienia i wyciągnięcia pomocnej dłoni 😊.

Kawał dobrej roboty Aleksandro!
💓💓 Moja ocena 8/10 💓💓

Wiktoria - Magicinvelaris

Chciałabym polecić Wam “Bardziej kochać siebie”, która została wydana przez samą autorkę Aleksandrę Sztorc , która porusza naprawdę ciężki temat.

Bohaterką historii jest Zuzanna, dorosłe dziecko alkoholika. Boryka się z wieloma problemami natury psychicznej i dąży do samo destrukcji. Czytając książkę śledzimy jej psychoterapię oraz to jak radzi sobie w codziennym życiu. A może w opinii niektórych jak sobie z tym życiem nie radzi. Leczenie przebiega zbyt wolno, żeby jego skutki mogły zaspokoić główną bohaterkę, aczkolwiek nie oznacza to, że nic się w niej nie zmienia. Mimo wszystko coś kiełkuje w jej wnętrzu, rodzi się w niej chęć samo zapoznania i pokochania samej siebie.

Nie będę owijać w bawełnę. Książka ta nie jest lekką lekturą, przy której można popijać herbatę i zajadać się ciastkami. Jest to historia ciężka do przejścia, pozbawiona skrupułów. Ukazuje prawdę, nic nie koloruje i nie zakrzywia rzeczywistości. Samo pióro autorki zdecydowanie umila zapoznawanie się z tą bolesną historią, zatem dzięki temu jest troszkę łatwiej.

Nie polecam ludziom o słabych nerwach, lub takim którzy oczekują od książki bardziej fikcji, aniżeli ukazania prawdziwego oblicza ludzkich demonów. Jednakże tym, którzy lubują się w takich pozycjach, polecam serdecznie, ponieważ myślę, że naprawdę warto.🧡

Dziękuję Aleksandro za egzemplarz.

Piękne wydanie, piękne pióro.💜

Halmanowa

Praca nad tym tekstem literackim była dla mnie niezwykle cennym doświadczeniem i cieszę się, że mogę być “ciocią” tak wartościowej książki. ❤️
Poruszane w powieści wątki są trudne, ale ważne i potrzebne. Trzeba o tym mówić głośno! Dorastanie w rodzinie dysfunkcyjnej niesie za sobą wiele konsekwencji. Zuzanna, główna bohaterka, jest tego przykładem. Zagubiona, zmagająca się z depresją kobieta próbuje odnaleźć drogę do szczęścia. Aby to osiągnąć, musi przestać uciekać i zmierzyć się z przeszłością. Czytelnik towarzyszy Zuzannie w tej trudnej podróży, zanurza się w świat pełen bolesnych wspomnień i wstrząsających obrazów.
Autorka bez koloryzowania, bez banalizowania zagłębia się w tematykę DDA i DDD, snując opowieść, która porusza najczulsze struny serca.
Zachęcam do lektury i do zakupu.

Pani M

“Złamana dusza, poranione ciało i emocjonalne pogorzelisko – oto Zuzanna. Dorosłe Dziecko Alkoholików, zmagające się z wieloletnią depresją, wielokrotnie krzywdzone i odrzucane, także przez samą siebie. Mówi o swoim życiu tak, jakby powoli otwierała zapomnianą, rodową szafę, skrywającą wiele przerażających tajemnic – a ona jest największą z nich. Główna bohaterka snuje swoją opowieść, pełną wstrząsających obrazów i traum z przemocowego domu, tragicznych wypadków, które naznaczyły jej dorastanie i porażek, jakie kładą się cieniem na dorosłym życiu. Stopniowo odkrywa siebie, wypowiada na głos sekrety, opisuje emocje – a wszystko po to, by przewartościować swoje życie i na gruzach wspomnień zbudować relację z samą sobą. Kto jej w tym pomoże, a kto stanie się jedynie przeszkodą na drodze do nowej siebie?

Jak daleko będzie musiała się posunąć, jak głęboko wejść w bagno swojej przeszłości, by zostawić demony tam, gdzie ich miejsce i zacząć bardziej kochać siebie?”. Napisanie recenzji tej książki to dla mnie bardzo trudne zadanie. Już dawno żadna czytana przeze mnie historia tak bardzo mnie nie poruszyła i nie była mi tak bliska. Czytając tę książkę, czułam, jak pęka mi serce. Nie zliczę, ile razy musiałam odkładać tę książkę na półkę, żeby się wypłakać. To książka, którą powinien przeczytać każdy. Bardzo trudna, pełna emocji, ale ją po prostu trzeba znać. Ku przestrodze, ale i po to, żeby osoby podobne do Zuzanny mogły nabrać wiatru w żagle i zacząć żyć. Wychowywanie się w dysfunkcyjnej rodzinie odbija piętno na człowieku. Często dzieciom żyjącym w złych warunkach się nie pomaga. Jest mamusia, tatuś, czyli po Bożemu. To nic, że on bije i pije. To nic, że ona pije i w nosie ma to, co dzieje się z dziećmi. Nie dba się o zdrowie psychiczne dzieci, które w życiu dorosłym często nie wiedzą, jak mają się zachować. Powielają wyniesione z domu schematy, a jeśli chcą być inne, muszą przejść przez długą i bolesną drogę ku życiu na własnych warunkach, zbudowanym na kochaniu przede wszystkim siebie. Zuzanna była dla mnie w pewnym sensie lustrem. To, przez jaką drogę przeszłam, by być w tym miejscu, w którym jestem, i taka, jaka jestem, wiele mnie kosztowało. Było warto i wiem, że można wyjść na prostą, żyjąc w dysfunkcyjnej rodzinie. Dlatego też rozumiem Zuzannę i było mi tak strasznie przykro, gdy czytałam o piekle, przez które przeszła. Nawet pisząc te słowa, ocieram łzy z twarzy.

Bardzo dziękuję autorce za tę książkę. Wyrwała mi serce, ale tak bardzo jej potrzebowałam. To jedna z tych powieści, przy których czytelnik ma szansę się zatrzymać i zastanowić, spróbować zrozumieć bohaterów albo poczuć chęć, by zmienić coś w swoim życiu, jeśli jest w podobnej sytuacji. Uporanie się z demonami przeszłości jest bardzo trudne, ale ich pokonanie zdejmuje nam z rąk kajdany. Wiem, co mówię. Będę tę książkę polecać każdemu. Powinna być lekturą obowiązkową w szkole średniej. Młodzi ludzie za jej sprawą mogliby poczuć impuls do działania. Szkoda, że sama w wieku kilkunastu lat nie mogłam jej przeczytać, ale zrobiłam to teraz i wiem, że takie głosy są potrzebne w świecie literatury. Mocno trzymam za autorkę kciuki, żeby o tej powieści zrobiło się głośno, bo powinno. To krzyk, który wszyscy powinni usłyszeć. Światełko nadziei, którego tak bardzo nam teraz potrzeba. Powiem krótko, przeczytajcie tę książkę, bo warto. Rozerwie was na strzępy, miejcie tego świadomość, ale poznajcie Zuzannę, zasługuje na to.

WANDA RAJSKA

Zuzannę poznajemy w czasie jednej z jej sesji u psychoterapeutki. Szybko możemy się zorientować, że to wrażliwa, wykształcona i inteligentna młoda kobieta. Szybko też zanurzamy się w jej mały, hermetycznie zamknięty świat – świat wypełniony cierpieniem, samotnością, ciężarem nie do udźwignięcia i bólem, zarówno fizycznym, jak i emocjonalnym. Od początku historia Zuzanny rozwija się jednocześnie w dwóch kierunkach. Wracamy wraz z nią do wspomnień z traumatycznego, pełnego krzywd i nadużyć dzieciństwa, ale też uczestniczymy w kolejnych, nie mniej bolesnych wydarzeniach dorosłego życia.

„Bardziej kochać siebie” to piękna i bardzo, bardzo smutna opowieść o tym, jak Dorosłe Dziecko Alkoholików zmaga się z życiem. Nieszczęśliwe dzieciństwo – agresja, fizyczna i psychiczna przemoc, obojętność, odrzucenie, brak miłości i ciągły lęk ciążą jak wór kamieni uczepiony u szyi, który zatrzymuje w biegu, plącze się między nogami i kaleczy, niezależnie, ile kolejnych lat mija, a kolejne nieszczęścia nakładają się na siebie warstwa po warstwie. Człowiek niekochany w dzieciństwie w efekcie przede wszystkim nie potrafi kochać siebie, we własnej ocenie nie zasługuje też na miłość innych, jest w swoich oczach nic nie wart, godny potępienia i pogardy. Wszelkie przejawy uczucia ze strony drugiego człowieka odbiera podejrzliwie, w każdej chwili gotowy jest na to, by być porzuconym, wręcz wyczekuje odtrącenia. Bojkotuje wszelkie dobro, które mogłoby się wydarzyć, a potem, gdy samospełniające się proroctwo wypełnia się, a cierpienie emocjonalne przekracza masę krytyczną, rani się także fizycznie, okalecza, zanurza bez reszty w bólu, próbuje unicestwić…

Urzekła mnie prawdziwość tej książki! Jest jak żywcem wzięty wycinek z życia. Każde słowo, gest, kolejne wydarzenia tchną niezwykłą realnością. Nie ma tu upiększania, lukrowania, bajkowych zwrotów akcji czy spektakularnego happy endu. Najczęściej jest ponuro i byle jak, jak to w życiu. Nie padają magiczne słowa, na które oczekujemy w melodramatach. Nie pojawia się też rycerz na białym koniu, by uratować skrzywdzoną księżniczkę. Nasza bohaterka jest boleśnie sama ze wszystkim, ale pomimo bólu i poczucia bezsensu walczy o swoje życie, często po omacku, na oślep. Upada, podnosi się i z mozołem brnie dalej. A my prawdziwie cierpimy wraz z nią, chcemy jej pomóc, uratować. Chcemy powiedzieć jej, że myli się co do siebie, że jest dobra, wartościowa i godna miłości!

W tym ogromie nieszczęścia pojawia się jednak małe światełko nadziei. Stopniowo, krok po kroku, obserwujemy jak Zuzanna dojrzewa, jak postanawia żyć mimo bólu i jak świadoma jest tego, że musi wziąć za własne życie całkowitą odpowiedzialność. Zuzanna jest niezwykle szczera wobec siebie i bardzo mądra. Zyskuje coraz głębszy wgląd w siebie, coraz lepiej rozumie, co ją ukształtowało i co można z tym zrobić. W morzu cierpienia pojawiają się coraz częściej chwile otrzeźwiającej świadomości, które pomagają podnosić się i określać nieśmiałe cele na przyszłość. Warto w tym momencie wspomnieć o bardzo dobrze ukazanym w książce procesie psychoterapii. Kto miał już we własnym życiu z nim styczność, przekona się, że tak właśnie wygląda rozmowa, praca i ogólnie budowanie relacji z psychoterapeutą. Kto nic na ten temat nie wie, z książki może zaczerpnąć tę wiedzę. Spodobał mi się również tytuł książki. Wydaje się być bardzo prosty, jednak dopiero po lekturze jesteśmy w stanie zrozumieć pełną jego głębię i sens.

Nie sądzę, by opowieść kogokolwiek mogła pozostawić obojętnym. Ona rani serce! Jednak przy tym otwiera ukryte okno w duszy, pozwala choć po części zrozumieć ból drugiego człowieka. Jeśli nie ma się podobnych, traumatycznych doznań na swoim koncie – otwiera się w nas morze empatii. Jeśli natomiast dźwiga się podobny ciężar – historia Zuzanny może pomóc we własnych zmaganiach z przeszłością.

Jednym słowem – to pełna bólu, ale piękna, przejmująca książka!

Kocie czytanie - Agnieszka Kaniuk

Wszyscy wiemy, że to, w jakiej rodzinie dorastamy, ma ogromny wpływ na to, jak będzie wyglądało nasze życie w przyszłości, kiedy już sami wkroczymy w dorosłość. Większość rodziców stara się, aby dzieciństwo ich dzieci upływało w poczuciu miłości, bezpieczeństwa i radości. Rodzic dokłada wszelkich starań, by jego latorośl czuła się w pełni akceptowana, pewna siebie, jak również by potrafiła otwarcie wyrażać siebie i mówić o swoich uczuciach. Jest to bardzo ważne, ponieważ to właśnie będąc dziećmi, jesteśmy najbardziej chłonni na świat, który tworzą dla nas dorośli. I to wszystko, czego doświadczymy, z biegiem czasu zaowocuje wieloma schematami, które się w nas zakorzenią, a tym samym przeniesiemy je na płaszczyznę samodzielnego dorosłego życia. Wiele razy osobom, które nie radzą sobie w budowaniu własnej teraźniejszości i przyszłości, powtarza się, że powinny wziąć się w garść, bo przecież to, jak teraz będą żyć, zależy tylko od nich i leży tylko w ich rękach. Poniekąd mogłabym się z tym zgodzić, lecz nie do końca. A to dlatego, że nie każdy z nas ma szczęście dorastać w normalnej zdrowej rodzinie. Zapewne nikomu nie muszę uświadamiać, jak wiele dzieci pochodzi z rodzin dysfunkcyjnych. W rodzinach takich codziennością jest alkohol, przemoc psychiczna i niestety bardzo często także fizyczna. W takich przypadkach rady typu „Weź się w garść”, „Zapomnij, to już tylko przeszłość” nie na wiele się zdadzą. Od przeszłości nie da się uciec. Jedynym sposobem na to, by nauczyć się z nią żyć i znaleźć w sobie siłę, która pomoże nam wyrwać się z bagna, w którym tkwiliśmy wiele lat, jest przepracowanie tego, przez co przeszliśmy. Terapia to nie wstyd, a może naprawdę pomóc.

Na pewno teraz zastanawiacie się, dlaczego poruszam dziś tak bez wątpienia trudny i złożony temat. Otóż przychodzę do Was z recenzją książki Aleksandry Sztorc „Bardziej kochać siebie”, w której autorka podjęła się niełatwego zadania przybliżenia nam czytelnikom istoty Syndromu DDA.

Dla tych z Was, którzy nie wiedzą, czym jest ów syndrom, wyjaśnię tylko pokrótce, że skrót DDA oznacza Dorosłe Dziecko Alkoholika. Jest to zespół schematów działania, jakie dziecko wynosi z domu, w którym pojawił się problem alkoholowy. Wiąże się z wieloma zaburzeniami natury psychologicznej i emocjonalnej wynikających z doświadczeń wyniesionych z domu i sposobu radzenia sobie z nimi.

Na kartach powieści „Bardziej kochać siebie” poznajemy Zuzannę. Kobietę cierpiącą na wspomniany wcześniej syndrom. Jak czytamy na okładce książki, możemy ją scharakteryzować jako osobę będącą emocjonalnym pogorzeliskiem o poranionym ciele. Mimo że wiedzie już samodzielne życie, to nie może znaleźć ujścia dla niszczącego ją poczucia odrzucenia i samotności. W konsekwencji to nasza bohaterka jest dla siebie największym wrogiem, gdyż pozornej, chwilowej ulgi szuka w destrukcyjnych działaniach. Nie jest w stanie nazwać tego co czuje, ani czego najbardziej dla siebie potrzebuje. Fabuła książki została oparta na terapii, której kolejne sesje mają pomóc pacjentce uporządkować to, co teraz wydaje się niemożliwe do uporządkowania. Czytając książkę, czujemy się niemalże towarzyszami Zuzanny w tej niełatwej przeprawie przez zgliszcza jej przeszłości. Cały ten proces budzi w nas wiele emocji i wzruszeń.

Nie możemy bowiem zapominać, że alkohol to dopiero początek lawiny nieszczęść, które niszczą coś, co dla dziecka jest najważniejsze, relacje rodzinne. W książce został nam ukazany bardzo przykry obraz relacji na płaszczyźnie matka – córka, który wzbudził we mnie, wręcz złość. Jak sama bohaterka książki mówi podczas jednej z sesji terapeutycznych, jej matka zawsze była obecna w jej życiu, ale nigdy nie zrobiła nic, by chronić ją przed upokorzeniami ze strony ojca. Nie chcę zdradzać zbyt wielu szczegółów, abyście sami mogli odebrać ją na własny sposób. Jestem pewna, że nikogo z Was to, co przeczytacie i czego doświadczycie, sięgając po książkę, nie pozostawi obojętnym.

Niewątpliwie jest to książka trudna, ale bardzo ważna, gdyż w bardzo dosadny i bezkompromisowy sposób pokazuje jak daleko idące i bolesne są konsekwencje nadużywania alkoholu, których najczęstszymi ofiarami są bezbronne, pozostawione samym sobie dzieci. Bardzo się cieszę, że mogłam poznać historię Zuzanny i Wam o niej opowiedzieć, gdyż jestem pewna, że ku mojemu ogromnemu smutkowi wiele osób, które również zdecydują się poznać jej perypetie, odnajdzie w nich cząstkę siebie, a nawet mocno się z nimi utożsami. Jednak mocno wierzę w to, że ta książka da tym osobom nadzieję i siłę do walki o siebie samych. Mając to na uwadze, chciałabym bardzo, aby trafiła ona w ręce jak największej liczby osób i aby jak najdłużej dużo się o niej mówiło, bo jest naprawdę tego warta.

Na zakończenie chciałabym podziękować samej autorce za podjęcie się tak trudnego, ale niestety życiowego i bardzo ważnego tematu. Z pewnością było to bardzo trudne wyzwanie, z którym jednak Pani Aleksandra poradziła sobie doskonale. Ja na pewno długo o tej książce nie zapomnę i wrócę do niej z pewnością jeszcze wiele razy. Was gorąco zachęcam do lektury. Zapewniam Was, że będzie to bardzo udana terapia dla każdego z nas, po której wyciągniemy bardzo mądrą lekcję. Kluczem do szczęścia jest to, by wybaczyć sobie i innym, a w słowie przepraszam widzieć oznakę siły, a nie słabości. Tylko wtedy będziemy mogli bardziej kochać siebie, a przecież na tym powinno nam zależeć najbardziej.

GRZECHUCZYTA

Alkoholizm u jednego, bądź obojga rodziców jest czymś niewyobrażalnym i raczej przeważnie zostawia, jakiś ślad w psychice dziecka. To patologiczne zachowanie jakim jest uzależnienie niszczy nie tylko człowieka, który stosuje te środki odurzające, a szkodzi wszystkim członkom rodziny w wieloraki sposób, może to być skutek w postaci przemocy fizycznej, psychicznej, bądź naznaczenia ze strony społeczeństwa.

Zarys fabuły

Książka opowiada o losach dziewczyny będącej dorosłym dzieckiem alkoholików, a dokładniej są to jej wyznania, będące wyrzutem bezsilności, braku siły do walki, która jest potrzebna każdego dnia. W tym przypadku każde potknięcie jest związane z tym, że momentalnie bohaterka łapie emocjonalnego doła, zamartwia się, obwinia za coś, co w gruncie rzeczy nie stało się z tego powodu, że coś źle uczyniła. Bohaterka chciała po prostu być asertywna albo też miała inne plany co do wykonywanych właśnie czynności. Kolejną sprawą są jej wspomnienia z dawnych lat, jak to była ofiarą przemocy fizycznej i psychicznej ze strony rodziców, którzy w gruncie rzeczy zachowywali się tak, jakby nigdy nie mieli dziecka. Innym przykrym wyznaniem jest opowieść o tym, jak próbowała niegdyś popełnić samobójstwo. Jakie jeszcze wyznania są zawarte w książce? Czy życie bohaterki ulegnie kiedyś poprawie? O tym w książce „Bardziej kochać siebie” autorstwa Aleksandry Sztorc.

Krzyk duszy

Książka bardzo przypomina mi dzieła nieżyjącej już Barbary Rosiek, co prawda tam autorka sama walczyła z uzależnieniem, ale również tak, jak w tym przypadku miała szeroko pojmowane czarne myśli. W przypadku tejże bohaterki, takie myśli nie są niczym nadzwyczajnym, gdyż dzieci alkoholików często cierpią przez całe życie. Społeczeństwo powinno zrozumieć, że takie osoby nie są niczemu winne, po prostu relacje panujące w rodzinie wpłynęły na psychikę dziecka, a wszystko to skutkuje depresją, myślami i próbami samobójczymi w dorosłym życiu. Najgorzej, że nawet gdy chcemy, to czasem ciężko takiej osobie pomóc, bo w zasadzie tacy ludzie potrafią się maskować, bo nie chcą odczuwać litości ze strony otoczenia. Ile razy słyszymy opinie o ludziach, którzy targnęli się na swoje życie, że byli tacy fajni i weseli, że aż nieprawdopodobne, że to zrobili. Właśnie takie osoby zakładają na siebie takie niewidzialne maski, czasem jest to dusza towarzystwa, innym razem ktoś udaje odważnego i często naraża swoje życie dla kogoś innego, albo też jest zimnym i stonowanym pracoholikiem. Taka osoba jeżeli nie znajdzie sobie jakiegoś wyczerpującego zajęcia, które będzie sprawiać przyjemność, to po pewnym czasie przy akompaniamencie złych rodzinnych relacji oraz porażek na tle uczuciowym oraz zawodowym, bardzo szybko popadnie w depresję, jak jest to ukazane w owej książce. Bardzo rzadko taka osoba z własnej woli sięgnie po pomoc, niestety również, gdy do niej dojdzie to często może okazać się nieskuteczna. Wśród nas jest bardzo wiele takich przypadków, dla mnie te wyznania opisane w książce są bardzo bliskie, doskonale wiem, co czuje taka osoba i w pełni się z nią zgadzam, tyle, że trzeba walczyć do ostatnich sił, a może się uda. Uważam, że takie książki są bardzo potrzebne w naszym stereotypowo myślącym społeczeństwie. Co prawda tendencja się zmienia i zaczyna iść wszystko ku dobremu, ale nadal zbyt wolno. Bardzo fajnie, że ta książka powstała i skierowana jest do rzeszy czytelników, a nie tylko do jakiegoś wąskiego grona, najczęściej fachowców, bądź naukowców.

Podsumowanie

Książkę czyta się w napięciu, gdyż każde wyznanie, zdarzenie ściska za serce, zwłaszcza, jeśli się przynajmniej część z tego przeszło w życiu albo zna się bliskie osoby, które tego doświadczyły. Myślę, że sięgając po tę pozycję czytelnik nieświadomy dotąd tego problemu odmieni swoje stanowisko w tym zakresie i będzie starał się takim osobom pomagać. Trzeba mieć oczy szeroko otwarte, bo takie stany emocjonalne mogą też czasem być przytłumione lekami albo jakimś szczęśliwym wydarzeniem, lecz nagłe nieszczęście, może zrujnować świat takiej osoby i obudzić stany lękowe oraz depresję. Gorąco polecam książkę każdemu kto chciałby zapoznać się z przemyśleniami oraz wydarzeniami z życia dorosłego dziecka alkoholika.

Szept słów (IG szept.slow)


“Główna bohaterka snuje swoją opowieść, pełną wstrząsających obrazów i traum z przemocowego domu, tragicznych wypadków, które naznaczyły jej dorastanie i porażek, jakie kładą się cieniem na dorosłym życiu. Stopniowo odkrywa siebie, wypowiada na głos sekrety, opisuje emocje – a wszystko po to, by przewartościować swoje życie i na gruzach wspomnień zbudować relację z samą sobą. Kto jej w tym pomoże, a kto stanie się jedynie przeszkodą na drodze do nowej siebie? Jak daleko będzie musiała się posunąć, by zostawić demony tam, gdzie ich miejsce i zacząć bardziej kochać siebie?”
~~~
Czasami ciężko odnaleźć słońce, gdy nikniemy w mroku. Czasami ciężko jest wstać z podłogi, gdy nikt nie poda nam ręki. Czasami ciężko jest oddychać, gdy przeszłość zaciska dłonie na naszej szyi. Czasami ciężko jest żyć, gdy nie umiemy sobie wybaczyć.. A tym bardziej innym. Ta książka to dla mnie najpiękniejsze odkrycie ostatnich tygodni. Przeczołgałam się przez cały ten namacalny ból, który przybierał rozmaite kształty w mojej głowie i ściskał moje serce. Gdy czytałam o Zuzce, miałam wrażenie, że to o mnie. Od dawna z nikim nie utożsamiłam się równie mocno co z owa bohaterka, pełna rozterek, żalu, cierpienia i wewnętrznego rozdarcia. To idealny przykład na to, jak przeszłość potrafi spalić naszą przyszłość – a ją już nie łatwo posklejać z popiołów. Książka uczy nas jak pokonać wewnętrzne lęki i fobie, jak radzić sobie z brakiem miłości i wsparcia od rodziny. Z przemocą domowa, alkoholizmem i mrokiem zakorzenionym w centrum duszy. Uczy nas kochać siebie i pokazuje jak raczkować podczas walki o kolejny dzień. Ta książka to istny fenomen, który utwierdził mnie w tym, że warto być pięknym feniksem, który może wygrać całe życie, bo tak naprawdę to co wydaje się być końcem świata – jest zaledwie jego początkiem. Przez całą podróż z Zuzia, płakałam, uśmiechałam się, później znowu miałam metalik w głowie i przeżywałam wspomnienia swojej depresji, która niegdyś przygwoździła mnie do muru. Ten temat jest mi tak bliski, że cieszę się, iż ktoś go poruszył tak profesjonalnie i przekonywująco. Dziękuję autorce za coś tak niesamowitego i za możliwość przeczytania tej książki. 🌼

10/10 ⭐

Wind of renewal

Na tę powieść natknęłam się na swojej tablicy na Facebooku, gdzie autorka szukała recenzentów, którzy chcieliby przeczytać książkę „Bardziej kochać siebie”. Po przeczytaniu opisu powieści od razu zainteresowałam się ofertą i stwierdziłam, że zgłoszę się, może mi się uda. Jak widzicie, udało się. Miałam możliwość oddania swojego głosu na temat okładki lektury. Najbardziej spodobało mi się zdjęcie, które zostało ostatecznie wybrane na końcową okładkę. Paczuszka przyszła do mnie trochę później i dostałam w niej dwa egzemplarze powieści wraz z herbatką i pięknym długopisem. Bohaterką powieści „Bardziej kochać siebie” jest dorosła kobieta o imieniu Zuzanna. Od małego nie miała łatwego życia, ponieważ żyła pod jednym dachem z alkoholikami. Przez wiele lat zmaga się z depresją, dlatego uczęszcza na terapię. Dzięki temu dowiadujemy się o jej wcześniejszych wydarzeniach z jej życia, o traumach związanych z przemocą w domu, tragicznych wypadkach, porażkach. Otwiera się przed samą sobą i powoli opowiada o swoich emocjach. Czy uda się jej pokochać siebie i znaleźć sens swojego życia? Książka pokazuję nam, czytelnikom świat widziany oczami chorej osoby na depresję. Dzięki temu możemy dowiedzieć się o uczuciach i emocjach bohaterki. Razem z nią przechodzimy przez terapię i co jakiś czas odkrywamy nowe tajemnice Zuzanny. Powieść „Bardziej kochać siebie” nie jest zwykłą lekturą, którą weźmie się do ręki, przeczyta w jeden wieczór i odłoży się na półkę. Osobiście tę książkę czytałam dość długo, a to dlatego, aby przemyśleć, co wydarzyło się w każdym rozdziale. Chciałam zrozumieć w jakimś stopniu główną bohaterkę, ponieważ moim zdaniem osoby, które nigdy nie zmagały się z problemami doświadczonymi przez Zuzannę, nie potrafią zrozumieć w stu procentach uczuć i emocji chorej osoby. Możemy się jedynie domyślać, spróbować postawić się na ich miejscu i sprawdzić, jak by się zachowało w danej sytuacji. To nie jest wcale takie proste, jak się może wydawać. Mimo tego, że fabuła była dobra, to jednak zabrakło mi tego czegoś, abym mogła dać pięć gwiazdek. Polecam tę powieść osobom, które lubią pomyśleć o fabule i problemach zawartych w niej. Autorka podjęła dobrą decyzję, aby wydać tę powieść, być może właśnie ta książka może komuś pomóc.

Katarzyna Śliwa (IG siedzewksiazkach)

“Spotykam różnych ludzi na swojej drodze i każda z tych relacji coś wnosi, czasem upokorzenie, czasem piasek w oczy, czasem masę dobrych słów, czasem chwile pełne uśmiechu, czasem pomocną dłoń, a czasem ogrom miłości. Nigdy nie wiadomo, co komu kto w życie wniesie. Dlatego trzeba być ostrożnym. Trzeba być uważnym, co się rozdaje.”

Zuzanna to DDA, czyli Dorosłe Dziecko Alkoholików. Kobieta od wielu lat zmaga się z depresją i masochistycznymi myślami. Jej życie pełne jest wstrząsających sytuacji i traum, które nieustannie o sobie przypominają. Bohaterka opowiada o tym jak zmieniała się jej relacja z samą sobą i w jaki sposób przewartościowała swoje życie. Jednak wspomnienia nie zawsze są przyjemne, czasem zatrważają i odbierają mowę…

“Bardziej kochać siebie” to książka trudna, wciągająca czytelnika w “emocjonalne pogorzelisko”. Historia Zuzanny to uosobienie depresji i samobójczych myśli w jednym. Nie sposób się przy niej dobrze bawić czy uśmiechać, ale tak właśnie ma być. Autorka przedstawia najskrytsze przemyślenia osoby gotowej na pożegnanie się z tym światem, sparaliżowanej tym, co zewnętrzne i relacjami z innymi. Myślę, że mogę otwarcie powiedzieć, że ta książka męczy. Ale nie w negatywny sposób, ona pokazuje, że depresja jest przerażająca, a ci którzy się z nią zmagają nie mają łatwo. Aleksandra Sztorc zrobiła kawał dobrej roboty stwarzając taką opowieść i na dodatek samodzielnie ją wydając. Jestem pod wielkim wrażeniem, myślę że choć książka nie jest łatwa w odbiorze, to może pomóc wielu osobom inaczej spojrzeć na swoje życie. ❤️

Macdzia czyta

Mega mocna i mega trudna .. ale też mega wciągająca. Mimo wielu trudnych tematów nie szło się od niej oderwać. Główna bohaterka to Zuzanna, mierząca się z życiem i samą sobą, bardzo skrzywdzona osoba, która nie potrafi przede wszystkim pokochać siebie. Dorosłe dziecko alkoholików .. niszczone psychicznie i fizycznie .. dziecko, które zbyt szybko musiało dorosnąć .. dziecko, które nie miało nikogo, kto by po prostu był przy nim i chronił od złego. Przeszłość, która nie daje żyć w teraźniejszości i nie pozwala myśleć o przyszłości. Dużo jest tu bólu .. zarówno psychicznego jak i fizycznego .. Nawet mnie czytającą porażał na wskroś gdy czytałam co się tam wyprawiało. 

„Podobno złamane serce lub zraniona dusza sprawia taki sam ból jak złamana noga czy poobijane ciało po wypadku. Podobno psychiczne cierpienie jest tak samo odczuwalne jak fizyczne. Czuję, że to prawda. Bo boli mnie wszystko. Czuję ból. Dotkliwy, przejmujący ból.” 

Ale były też od tego krótkie chwile oddechu, kiedy czytając uśmiechałam się pod nosem. Tak dużo różnych sytuacji, w których czytałam jakby o sobie: „ (..) gdy wstaję rano, pierwsze, co myślę z automatu, wcale nie jest to, że muszę do toalety, tylko to, że muszę postawić wodę, żeby się napić kawy.” 😁 

„Sięgam po gazetę i przeglądam ją, jak zwykle zaczynając od końca. Głupi nawyk.” 

„Za dużo radości naraz. Zaraz pewnie coś pierdolnie. Trzeba uciekać, póki jest idealnie.”

Dobrze, że tylko w takich chwilach przypominałam bohaterkę .. Szkoda mi jej było przeokropnie .. i jeszcze ta świadomość, że takie rzeczy dzieją się nie tylko w książkach. Autorka, poza alkoholizmem, porusza tu wiele trudnych tematów takich jak samotność, odrzucenie, brak akceptacji samej siebie a w końcu depresja i samookaleczenie. Jej bohaterka ma za sobą próby samobójcze i zupełnie rozwalone własne ego. Nie potrafi budować zdrowych relacji .. a każdy dzień traktuje jak pole walki .. z samą sobą.

„Niektórzy ludzie nie potrafią okazywać miłości, lub myślą, że sposób, w jaki to robią, jest dobry, bo oni sami tego doświadczali w swoich rodzinach.”

Czy w tym całym szambie znalazł się ktoś, kto chciał jej pomóc ? Ktoś dla kogo byłaby ważna? „Wszyscy potrzebujemy, żeby ktoś chciał nas widzieć, dotknąć, przytulić. Chcemy być ważni dla innych.”

Tego dowiecie się z książki, do której przeczytania bardzo mocno Was zachęcam. I ostrzegam .. to nie będzie bajka czy relaksująca wycieczka w świat marzeń .. pięknej miłości i przystojnych mężczyzn. To będzie zjazd po równi pochyłej .. a czy skończy się roztrzaskaniem czy jednak zwolni i wskoczy na właściwe tory? Tego Wam nie zdradzę. Język, którym napisana jest książka, jest czasem poetycki a czasem dosyć wulgarny. Na szczęście ani w jedną, ani w drugą nie ma przesady. Jeden i drugi używany jest wtedy, kiedy trzeba wyraźnie zaznaczyć emocje bohaterki i podkreślić ich moc. Mnie najbardziej podoba się tytuł jednego z rozdziałów 😉 Może zbyt mocno i dosadnie ale jakże prawdziwie – „Pier*ol to, co się da, jeśli to niepotrzebne”. Książka pełna jest motywacyjnych cytatów i prób wyjaśnienia pewnych zachowań ..

„Wiesz, czemu ludzie się kłócą ? Bo chcą mieć racje. Zawsze. (..) Nikt nie lubi być pokonany. Nikt nie lubi, gdy mu się udowadnia, że się myli. No nikt.”

I mój ulubiony: „Siłę, kochana, musisz znaleźć w sobie. (..) Inni mogą Cię wspierać (..) mogą Cię trzymać za rękę, gładzić po główce, dawać słowa otuchy, ale jeśli Ty sama nie zbudujesz w sobie strongmenki, nikt za Ciebie tego nie zrobi.”

I tym cytatem zakończę .. Bo jeszcze chwila i z recenzji zrobi się epopeja ha ha ha 😁

Angelika Jasiukajć

“Bardziej kochać siebie” nie jest łatwą książką. Nie czyta się jej ani szybko, ani przyjemnie, ale niewątpliwie warto po nią sięgnąć, ponieważ jest to lektura niezwykle wartościowa.

Książka napisana jest w pierwszej osobie, w formie pamiętnika, dzięki czemu wszystkie emocje zawarte na jej kartkach przeżywamy wspólnie z bohaterką. Mnie osobiście ta historia bardzo poruszyła. Podczas jej czytania towarzyszyło mi mnóstwo emocji. Przez praktycznie cały czas czułam taką ogromną gulę w gardle, a łzy na czas jej czytania po prostu zamieszkały w moich oczach.

Jest to książka bardzo smutna, wzruszająca, momentami wręcz wstrząsająca. Jest przepełniona mnóstwem ciężkich i bolesnych emocji. Porusza bardzo skomplikowane tematy jakimi są alkoholizm, depresja, syndrom dorosłego dziecka alkoholika. Nie jest to na pewno książka do przeczytania na raz, ponieważ wywołuje w czytelniku zbyt wiele emocji, by przeczytać ją za jednym podejściem.

“Bardziej kochać siebie” jest książką niezwykle dobrze napisaną. Niesamowicie przypadł mi do gustu styl autorki. Mimo, iż porusza bardzo trudne tematy i jak już wspomniałam wcześniej nie jest to łatwa lektura, to pod względem czysto technicznym książkę czyta się naprawdę zaskakująco dobrze.

Ja ze swojej strony bardzo ją Wam polecam. Jest to pozycja, która niezaprzeczalnie zostanie ze mną na dłużej. Myślę, że każdy kto po nią sięgnie przyzna mi rację, że zostawia ona po sobie ogromny ślad w sercu i zmusza do refleksji.

Monique - drugastronalustra

Główną bohaterką książki jest Zuzanna. Zuzia to DDA, zmaga się z depresją, która trwa latami, jest krzywdzona i odrzucana przez siebie i innych. Jej życie składa się z porażek, wypadków (gwałt) i mnóstwa emocji niestety są to głównie emocje negatywne. Książka mną wstrząsnęła i to bardzo mocno. Odkładałam ją, bo obudziła we mnie demony z przeszłości, płakałam i nie mogłam przestać. Jest to książka bardzo trudna, ale każdy powinien ją przeczytać, powinien ją znać. Dlaczego?myślę, że głównie po to, żeby osoby takie jak Zuzia mogły zacząć żyć od nowa. Zuzia chodzi na terapię, ale w międzyczasie kilka razy się załamuje, trafia do szpitala. Walka z demonami przeszłości jest trudna i bardzo dziękuję autorce za to, że o tym pisze. Książka złamała mi serce, ale była mi potrzebna. To jedna z lektur, przy których mamy szansę zastanowić się, czy możemy i potrafimy coś w swoim życiu zmienić. Będę polecać tę książkę każdemu, bo jest ona POTRZEBNA, mam nadzieję, że będzie o niej głośno, bo powinno. Przeczytajcie ją, poznajcie Zuzannę, bo ona jest warta poznania.
“Każdy dzień daje zaproszenie do doświadczania siebie i otaczającego świata, do odkrywania w sobie rzeczy, o których się nie ma pojęcia” 

Z_ksiazka_mi_po_drodze

“Bardziej kochać siebie” to historia trudna. Zuzanna, dorosłe już dziecko alkoholików, zmaga się z depresją, odrzuceniem i przede wszystkim z samą sobą.
Poruszająca opowieść, o tym jak bardzo trudne dzieciństwo może wpływać na dorosłe życie.
To, na co ja najbardziej zwróciłam uwagę, to trudności bohaterki z nawiązywaniem normalnych relacji. Tkwi w związku za wszelką cenę, ponieważ woli się w nim “męczyć” niż zmagać z samotnością. Dostrzega uczucia tam gdzie ich tak naprawdę nie ma, ponieważ po prostu chce być kochana.
Nie mogę powiedzieć, że utożsamiam się z Zuzanną, ponieważ nigdy nie znalazłam się w podobnej do jej sytuacji. Zawsze byłam otoczona przez grono osób, zarówno z bliższej i dalszej rodziny jak i znajomych, na których mogłam liczyć. Ta lektura, pozwoliła mi uświadomić sobie, że jestem szczęściarą. Dodatkowo nie do końca zdawałam sobie sprawę jak trudno stawiać czoła rzeczywistości, gdy równocześnie trzeba się zmagać samemu ze sobą…

Ania - Infinifable

Jak często uczucia zdarzają się być przytłaczające i samotne, zamiast być wzniosłe, a przynajmniej znośne. Czasami bywa nie tak, jakbyśmy chcieli, ale mimo to, w tym wszystkim szukamy sensu. A przede wszystkim szukamy siebie.
___
I ja bym książkę #bardziejkochaćsiebie określiła właśnie jako drogę do poszukiwania naszej prawdziwości, odnalezienia tej osoby, którą rzeczywiście jesteśmy. A o to wcale nie łatwo. Czasami trzeba przekopać się od samych początków, mnóstwo razy zabłądzić, pójść nie w tym kierunku, co trzeba. Zgubić się pośród tego zamieszania, jakim bywa nasze życie. I próbować się z niego wykaraskać…
___
“Emocje bywają skomplikowane, mogłyby wylecieć szparką w oknie i nie wrócić. Po co mi one? Przez nie wciąż jestem gdzieś w skrajnościach. Albo noc, albo dzień, radość albo smutek, zima albo lato, albo żyję, albo nie. Nie ma czegoś pomiędzy. Totalny bezład.”

W tej emocjonalnej powieści jesteśmy razem z Zuzą. Smucimy się z nią, kibicujemy jej, i pomimo, że czasem musimy zamknąć książkę i złapać oddech, to chcemy jej towarzyszyć. W jej niełatwym dzieciństwie u boku rodziców alkoholików, w jej deficycie poczucia własnej wartości, w szukaniu miłości u boku drugiej osoby, w depresji, wspomnieniach, i próbach budowania swojej tożsamości na nowo.
___
Książka niełatwa, ale tak wnikliwa, poruszająca, refleksyjna, napisana genialnym stylem z połączeniem poetyckiej metafory i dosadnego realizmu. Z kart tej pozycji bije szczerość, taka głęboka.

Gosia Malańska - okiemgosi

„Wszyscy potrzebujemy, żeby ktoś chciał nas widzieć, dotknąć, przytulić. Chcemy być ważni dla innych.”

Główną bohaterką jest Zuzia. Skrzywdzona przez los i bliskie jej osoby, wychowana w domu śmierdzącym alkoholem, pełna smutku i nienawiści do samej siebie, samotna, pogrążona w ciężkiej depresji dziewczyna. Opowiada nam swoją trudną, pełną cierpienia historię. Czy ktoś pomoże jej poskładać siebie z rozsypanych części? Czy uda jej się dojść do porozumienia z samą sobą? Ile będzie ją to kosztowało?

Ta książka wstrząsnęła mną do głębi.
Dotknęła i zostawiła po sobie ranę. Nawet jeśli ta rana się zagoi, to pozostanie blizna. Na pewno nie zapomnę o tej historii przez bardzo długi czas.
Może to dlatego, że w wielu momentach odnajdywałam siebie. Siebie- wystraszoną, samotną, zagubioną, tę siebie sprzed paru lat. To było jak podróż wehikułem czasu do przeszłości.
Czytanie tej książki sprawiało mi ból. Fizyczny i psychiczny. Tak bardzo chciałam przytulić Zuzię i… tylko tyle. Po prostu przytulić, długo i mocno, bo wiem, że żadne moje słowa nie byłyby w stanie sprawić, żeby było jej choć odrobinę lepiej.
„Bardziej kochać siebie” to pozycja trudna, ale bardzo wartościowa. To jest ta lektura, którą koniecznie trzeba przeczytać, bez dwóch zdań. Myślę, że każdy czytelnik odnajdzie w niej coś dla siebie. Na pewno każdy zostanie mocno dotknięty, ale jednocześnie poczuję ogromną nadzieję na to, że kiedyś, w przyszłości, naprawdę może być lepiej. I to nie jest tylko puste gadanie.

Kaaluusjaa

“Widzę, że kwiat umiera na oknie, podłoga choruje na samotność, książki na półce mdleją, świeczka w ostatnim akcie agonii zwraca moją uwagę. Gaśnie. To mieszkanie umiera. A ja codziennie razem z nim. Co mam ze sobą zrobić?”

Zuzanna to dorosła kobieta, która nie miała w życiu lekko. Będąc dzieckiem zmagała się z trudnymi sytuacjami rodzinnymi, ojciec i matka byli alkoholikami, na dodatek jej brat też poszedł tą drogą. Te wydarzenia mocno się na niej odcisnęły. Depresja, popadnie w złość, okaleczanie. Jesteśmy świadkami jej terapii. Otwiera się przed samą sobą i opowiada o bolesnych wspomnieniach, przemocy w rodzinie, traumatycznych przeżyciach, porażkach.

“Samotność to cisza, niezrozumienie w cudzych oczach, zignorowanie cierpienia.”

To emocjonująco trudna książka, skłaniająca do głębszych refleksji. Uważam, że można ją polecić osobom, które mają problem, choć trochę podobny do głównej bohaterki. To nie tylko walka z chorobą ale szukanie “własnego ja”, odnajdywanie siebie i pokochanie swojej osoby. 😉
Poza tym, bardzo spodobał mi się styl pisania autorki i użyte przez nią zabiegi stylistyczne. 👍

“Każdy dzień daje zaproszenie do doświadczania siebie i otaczającego świata, do odkrywania w sobie rzeczy, o których się nie ma pojęcia. Człowiek czasem nie jest świadom, jak może się rozwinąć. Jaką szansę ma, by poczynić progres, by rozwinąć skrzydła. To niesamowite, jak można wniknąć w to, kim się jest, i jak bardzo może to zmienić dotychczasowe życie. Wystarczy przyjąć zaproszenie i otworzyć się na nowe.”

Joanna Hebda - powiem_ci_kilka_slow_o_ksiazce

Zuzanna jest Dorosłym Dzieckiem Alkoholików. Zmaga się z depresją. Była krzywdzona i odrzucana nie tylko przez innych ale i przez samą siebie. Książka napisana jest z jej perspektywy. Bohaterka opowiada o obrazach i traumach z przeszłości, wypadkach i porażkach, które naznaczyły jej dorastanie i rzucają cień na jej życie.

Nie jest to książka dla każdego, gdyż nie należy ona do tych łatwych i przyjemnych. Jest to trudna i emocjonująca lektura, ale bardzo wartościowa. To historia walki z okropną chorobą, jaką jest depresja a także szukania siebie. Książka wstrząsa, dotyka i zostawia po sobie ślad. Zostaje w głowie i sercu na długo. Sprawia, że chce się być przy Zuzi i mocno ją przytulić.
Mimo poruszenia dość dobitnie tak trudnych tematów, autorka ma bardzo przyjemny styl. Jeśli książka opowiadałaby o czymś przyjemnym, to zdecydowanie byłaby to lektura na jeden wieczór.

Może nie jestem Dorosłym Dzieckiem Alkoholików jak główna bohaterka opowieści, Zuzanna. Ale jestem osobą, która wciąż szuka siebie, uczy się jak wyrażać emocje i że jej emocje też są ważne. Jestem osobą, która tak na prawdę nie wie kim jest. Jestem osobą, za którą ktoś podejmował decyzje, mówił jej co będzie dla niej najlepsze. Jestem osobą, która w to wszystko wierzyła. Do czasu.

Luiza Pańczyk - Vaconafa

Książka opowiada o życiu Zuzanny, córki alkoholików. Życiu pełnym bólu, prób samobójczych i samotności. Porusza bardzo trudną tematykę i daje wiele do myślenia. Książka jest świetnie napisana i bardzo mi się spodobała jej forma. Niestety mimo wielu zalet ja Wam tej książki nie polecę, dlaczego? Z powodu tego co przez nią poczułam i nie chce brać odpowiedzialności za to jak Wy ją odbierzecie. Jeśli sięgniecie po książkę po mojej opinii to tylko na własną odpowiedzialność!
Dawno książka nie wywołała we mnie tak wielu negatywnych emocji, takich jak smutek, poczucie bezradności czy bezsilność. Szczerze polubiłam Zuzę i mogłabym się z nią zaprzyjaźnić więc jej ból był dla mnie również nieprzyjemny,
Była to dla mnie trudna lektura i długo ją czytałam, musiałam sobie robić przerwy po niektórych rozdziałach. Oczywiście książka nie odbiera całkiem nadziei, bo pokazuje, że w końcu może być lepiej, a na pewno może być stabilnie.
Depresja to choroba jak przeziębienie czy nowotwór, może nawet bliżej jej do tego drugiego, ponieważ potrafi wracać bez zapowiedzi. Dobrze, że powstają książki o takiej tematyce, niestety ludzie często nie wiedzą jak na prawdę wygląda depresja i jak się objawia. Może takie książki jak ta pomogą w jej zrozumieniu.
Nadal czuję się rozbita po lekturze i zdecydowanie będę omijać książki o podobnej tematyce w najbliższym czasie.

7⭐/10

Aneta - ksiazka_w_sznurkach

Zrozumienie to pierwszy krok do zmian, a zadanie sobie odpowiednich pytań i podjęcia decyzji, to kolejny krok.

♡ Tylko czy chce mi się coś zmieniać?
♡ Czy chcę porzucić swoją tożsamość?
♡ Czy chcę przestać być ofiarą?
♡ Czy chcę przestać być słaba?
♡ Czy chce porzucić to wyobrażenie o sobie?
♡ Czy chcę opuścić siebie w inny niż dotąd sposób?
♡ Czy chcę stworzyć siebie na nowo?

Takie pytania i wiele innych nasuną się wam po przeczytaniu książki Oli. Jest to zarówno piękna i smutna historia. Pełna bólu i żalu, czy też wielu innych emocji i uczuć.

Powiem wam szczerze i przyznam się, że tą książkę czytałam 3 tyg 🙈😅 Po przeczytaniu pierwszych 60 szt, musiałam ją odłożyć i przemyśleć, pomyśleć, zastanowić się, bo… Bo zaczął się trudny temat dla mnie samej, którym jest akceptacja swojego własnego ja. Każdy z nas kto ma problem z pewnością siebie dokładnie wie, co mam na myśli. Musiałam chwilę odetchnąć, ale się nie poddałam i dawkowałam historię Zuzki powoli, poznając ją i zarówno zaglądając w głąb siebie… Próbując zrozumieć problem, który tkwi w środku mnie i tym samym móc utożsamić się z główną bohaterką, która toczyła swoją własną walkę wewnętrzną w poszukiwaniu odpowiedzi na najważniejsze pytanie :

” Czego by dzisiaj chciała dla samej siebie ? “

Odpowiedź i droga do jej poznania jest bardzo długa, ale warto, bo to naprawdę nic nie kosztuje, a znaczy tak wiele.

” BARDZIEJ KOCHAĆ SIEBIE “

Nie zapominajmy nigdy o tym, by kochać samego siebie, bo bez tego nigdy nie będziemy szczęśliwi czy spełnieni. Akceptacja samego siebie i zdobycie tej pewności da nam walkę o siebie, o lepsze jutro czy też spełnienie swoich marzeń.

Jagoda - milczenie.oficjalne

Weekend.

Szykuję się do wieczornej kąpieli. Słyszę, jak ktoś nie może trafić kluczem w zamek od zewnętrznej strony. Już wiem, jak to się skończy…

Moje ciało przeszywa niekontrolowany dreszcz. Zamykam się w sobie i pędzę do łazienki, by uniknąć wyładowania pijackiej frustracji rodziców.

Brzmi znajomo, prawda?
_____

Zuzanna, główna bohaterka “Bardziej kochać siebie” od @aleksandra_sztorc_ przeżyła to samo co Ty, ona, on i tamten znajomy, co siedzi parę metrów od Ciebie w tym zatłoczonym autobusie. DDA – Dorosłe Dzieci Alkoholików.

Pragnęła miłości jak każdy z nas, a jedyne co otrzymywała to pogardę, płacz, zaciskanie szczęki z nerwów.

Aleksandra od pierwszych stron potrafi omamić czytelnika, w pozytywnym sensie i skłonić go do tego, aby dalej brnął w tę historię. Porusza temat ważny, w niektórych miejscach temat tabu, o którym powinno się rozmawiać, a niewielu potrafi.

Z syndromu DDA nie łatwo wyjść. Nie zapomnisz tak łatwo. Bo ciężko zapomnieć te lata udręki, lata strachu, lata niepewności o jutro. Nie łatwo zapomnieć o łzach w oczach, gdy prosił*ś rodziców, by nie sięgali po wódkę, byście mogli być NORMALNĄ rodziną, tak jak Kowalscy czy Wójciakowie.

O ile Zuzanna znalazła wsparcie w terapii, tak Ty również możesz ją znaleźć. Nie lękaj się poprosić o pomoc!

Na koniec dodam tylko, że jest mi szalenie miło, że mogę patronować tej powieści, a Tobie, Olu, życzę wielu sukcesów na szczeblu prywatnym oraz zawodowym!