Aleksandra Sztorc pisarka

Aleksandra Sztorc

Urodziłam się w marcu, w ostatnim roku lat osiemdziesiątych, w malowniczej i dość klimatycznej wsi kociewskiej, na pomorzu. To tam dorastając, przeżyłam swoje pierwsze przygody z pisaniem. Jako młodziutka dziewczyna zakochana w czytaniu książek, napisałam swoją pierwszą powieść. Po jakimś czasie niezbyt świadomie spaliłam ją w piecu, czego później bardzo żałowałam.

W tamtym też czasie powstawało dużo mrocznej poezji, która lądowała na łamach bardzo modnego wtedy portalu E-puls, gdy świat jeszcze nie hulał tak śmiało jak dziś, w wirtualnych odmętach internetu. Jako bardzo emocjonalna istota, całą sobą doświadczałam otaczającego mnie świata, co było wyśmienitą pielęgnacją żyznej wyobraźni pod dzisiejsze zabiegi literackie.

Te początki pisania okazały się fundamentem do stworzenia pewnej wizji, dorosłej teraz już kobiety, która pisać będzie nadal bez zamiaru palenia czegokolwiek w piecu. Swoje otoczenie nadal odbieram emocjami i wyobrażeniami, co bardzo pomaga w tworzeniu, ale niestety przeszkadza w przedsiębiorczości. Na szczęście mam farta do ludzi i tutaj mogę liczyć na pomoc mojego męża i niezwykłego przyjaciela w jednym.

„Etalianek z Leśnej Krainy” - mój debiut

Nie lubię zamykać się w jednym nurcie literackim i dlatego eksperymentuję między gatunkami. Moim debiutem była powieść dla dzieci – „Etalianek z Leśnej Krainy”, która sprawiła, że ośmieliłam się sięgać w głąb siebie po znacznie więcej. Tak też powstała moja druga książka – tym razem dla dorosłych, z gatunku literatury pięknej, o wymownym tytule – „Bardziej kochać siebie”. Książka inspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami ludzi, których gdzieś na przestrzeni tych trzydziestu kilku lat spotkałam.

Trzecią książką, nad którą teraz pracuję, jest powieść science fiction. Jako fanka tego gatunku, czuję się sama sobie zobowiązana, by stworzyć taką treść do tej skromnej kolekcji.

Pisanie - moja pasja, nie jedyna...

Oprócz tego, że piszę, należy wspomnieć, że studiuję pedagogikę, fotografuję, namiętnie zatracam się w filmach i serialach, co osobiście uważam u siebie za dość pokaźną wadę. A nade wszystko kocham muzykę. Tak… bez muzyki świat byłby strasznie nieznośny. Uwielbiam też podróże – zwłaszcza górskie i kocham polskie morze.

Za swój twórczy autorytet uważam dwie niezwykłe kobiety – Joanne Kathleen Rowling i Wisławę Szymborską, jednakże ulubieńców literackich mam znacznie więcej. Należę do toruńskiej grupy literackiej „Strzyga”, w której zaczęłam na nowo zakochiwać się poezji, a dodatkowo poznałam kilkoro wspaniałych ludzi.

A zostawiając już pasje, pragnę również zdradzić, że moim głównym i najważniejszym celem w życiu, jest tworzenie wraz z mężem ciepłego i przytulnego domu, w wynajmowanym mieszkanku, w najcudowniejszym mieście w Polsce – w Toruniu. Poza tym pracuję wśród ludzi i dla ludzi, nie boję się żadnej pracy, a jak się boję, to… i tak robię co trzeba, bo są rzeczy ważniejsze niż lęk. W moim odczuciu groźniejsze wydaje się być lenistwo!

Na dzisiaj, na tutaj i na teraz, moim zadaniem jest głównie rozwój. Pod każdym względem. Moim marzeniem jest tworzyć coraz lepszą prozę, która przynosiłaby czytelnikom nieco wytchnienia w tym zabieganym, współczesnym świecie. Chciałabym również sprawdzać się w wielu aspektach i dziedzinach życia, i nadal robić wszystko, by czuć to, co zwykle ludzie nazywają szczęściem.