<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Piąta pora roku &#8211; Aleksandra Sztorc</title>
	<atom:link href="https://aleksandrasztorc.pl/category/poezja/piata-pora-roku/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://aleksandrasztorc.pl</link>
	<description>Strona autorska</description>
	<lastBuildDate>Tue, 31 Jan 2023 11:53:53 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=7.0.3</generator>
	<item>
		<title>Piąta pora roku</title>
		<link>https://aleksandrasztorc.pl/piata-pora-roku/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=piata-pora-roku</link>
					<comments>https://aleksandrasztorc.pl/piata-pora-roku/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Aleksandra Sztorc]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 26 Oct 2022 18:19:43 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Piąta pora roku]]></category>
		<category><![CDATA[Poezja]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://aleksandrasztorc.pl/?p=2389</guid>

					<description><![CDATA[Stare rzeczy.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[		<div data-elementor-type="wp-post" data-elementor-id="2389" class="elementor elementor-2389">
						<section class="elementor-section elementor-top-section elementor-element elementor-element-70ce1e85 elementor-section-boxed elementor-section-height-default elementor-section-height-default" data-id="70ce1e85" data-element_type="section" data-e-type="section">
						<div class="elementor-container elementor-column-gap-default">
					<div class="elementor-column elementor-col-100 elementor-top-column elementor-element elementor-element-50616d5d" data-id="50616d5d" data-element_type="column" data-e-type="column">
			<div class="elementor-widget-wrap elementor-element-populated">
						<div class="elementor-element elementor-element-74407508 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="74407508" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
				<div class="elementor-widget-container">
									
<p class="wp-block-paragraph"><span style="text-decoration: underline;"><strong>Wyimaginowana</strong></span></p>
<p>leżę pod kołdrą<br />przy uchylonym oknie<br />zaciskam powieki<br />by nie widzieć wierzby płaczącej</p>
<p>światło księżyca<br />wbija się do pokoju<br />gwiazdy jasną poświatą<br />witają nadchodzącą noc</p>
<p>wyimaginowana<br />w tej rzeczywistości<br />staram się zająć snem<br />chwilą inną od tej która nastała</p>
<p>myśli toną w rzece wspomnień<br />potok słów sprzed lat<br />burzy się i zalewa<br />tworząc powódź refleksji</p>
<p>gdzieś poza zasięgiem światła<br />mucha przysiadła na parapecie<br />czuję jak nasłuchuje moich myśli<br />a potem się z nich śmieje</p>
<p>wyimaginowana w tym świecie<br />zanurzyłam twarz w niespokojnych snach<br />tam przysiadłam pod wierzbą<br />i razem z muchą szydzę z głupich myśli</p>
<p><em>(internat, 2007)</em></p>
<p> </p>
<p><span style="text-decoration: underline;"><strong>Głupie</strong></span></p>
<p><br />szkicowany pokoik<br />haftowany dywan i przepalona żarówka<br />a w radiu mówią że będzie burza<br />przed nią białe latawce na oszklonym niebie jak ze snu<br />wysyłają kartki z papieru ozdobione w słowa <br />alfabetu nowego zimowego<br />i oczy te świetliki jasne ciepłe głębiny<br />ani taflą wody ani wiatrem<br />tylko piaskiem pustynnym<br />lekko pieszczone<br />i głos ten miękki czysty<br />w białej chmurze i z innymi obłokami<br />między gwiazdami<br />echem płynie po ścianach wszechświata<br />i ten dotyk ciepły delikatny <br />przy kubku kakao<br />mieszanego nożem albo uczuciami nieznanymi<br />między nami może<br />bo pokój teraz haftowany i żarówka i dywan <br />i w radiu mówią że burza<br />że zima gdy okno i gwiazdy i ja i ty<br />próbujesz zrozumieć<br />że wszystko niejasne pomieszane próżne banalne<br />ale że burza w środku zimy<br />głupie</p>
<p><em>(w czerwonym pokoju, 2007)</em></p>
<p> </p>
<p><span style="text-decoration: underline;"><strong>Jesteś po tamtej stronie</strong></span></p>
<p><br />pokój został pusty <br />rozlany atrament i pióro na biurku <br />a obok pusta kartka leży</p>
<p>melodia z małych głośników <br />gubi nuty <br />tańczy pijana wokół moich myśli</p>
<p>mały pająk próbuje wydostać się na korytarz <br />lecz zapomniał chyba zapytać o drogę <br />bezmyślnie czeka przy drzwiach</p>
<p>patrzę na niego <br />w dłoni trzymam potłuczone lustro <br />jestem po tamtej stronie <br />w tysiącach różnych maleńkich odbić</p>
<p>rozlany atrament <br />pusta kartka <br />pijana melodia <br />do której pająk zapomniał kroków <br />tysiąc różnych odbić <br />w potłuczonym lustrze</p>
<p>ja również zapomniałam kroków <br />do pijanej melodii</p>
<p>w tysiącach różnych maleńkich odbić <br />bezmyślnie czekam przy drzwiach <br />i pytam pająka o drogę</p>
<p><br /><span style="text-decoration: underline;"><strong>Szpital psychiatryczny</strong></span></p>
<p>czerwone cegły wzruszenia i strachu<br />na które nikt nie chce patrzeć</p>
<p>jestem w środku<br />obijam się o niebieskie ściany korytarza<br />gdy reszta śpi narkotyzowana <br />swoim nieszczęściem</p>
<p>nie znoszę tej dławiącej samotności<br />w kolejną noc padam na łóżko z bezsilności</p>
<p>niewyraźny obraz w noc bez gwiazd ukochanych<br />bez snów</p>
<p><br /><em>(Kocborowo, 2007)</em></p>
<p><br /><span style="text-decoration: underline;"><strong>Pożegnanie</strong></span></p>
<p><br />znieruchomiała muzyka <br />żegnamy się w ostatnim tańcu oddechów</p>
<p>żar twojego dotyku<br />zostawia ślady szczęśliwego wczoraj</p>
<p>umieramy oboje po dwakroć<br />za siebie nawzajem</p>
<p>rozstajemy się dzisiaj w pogodną noc<br />świat cicho nam błogosławi<br />też płacze<br />bo nie można z takiej miłości rezygnować</p>
<p>a po tylu obiecanych słowach<br />nagle obdartych z marzeń<br />przyszłości nie będzie</p>
<p>i ty się ze mną żegnasz<br />ale tak inaczej niż świat</p>
<p><em>(22.02.2010)</em></p>
<p> </p>
<p><span style="text-decoration: underline;"><strong>Cicho&#8230; już</strong></span></p>
<p><br />cisza jest muzyką <br />uwalnia uczucie <br />takie puste<br />jak dobrze</p>
<p>ach<br />coraz głośniej</p>
<p>to brzmienie pulsuje <br />koła samochodu toczą się wolno po drodze <br />kamień rzucony spadł na ziemię <br />a tamten dźwięk wciąż jest</p>
<p>już wolniej <br />coraz wolniej <br />wracam<br /><br />coraz szybciej <br />życie zmienia bieg</p>
<p>kamień się toczy <br />samochód spadł na ziemię <br />wszystko jest muzyką <br />jeśli się słucha</p>
<p>a cisza nadal jest ciszą <br />niezmienna</p>
<p>to brzmienie pulsuje<br />czujesz</p>
<p> </p>
<p><span style="text-decoration: underline;"><strong>Nie umiem czytać</strong></span></p>
<p><br />każdego dnia przystaję w tym samym miejscu <br />gdzie mrowisko sypie się na drogę <br />a stęchłe liście leżą gdzieś pod kasztanowcem</p>
<p>blade słońce przedziera się przez konary drzew <br />czule pieści po karku</p>
<p>wśród tysiąca myśli burzliwie szukam czegoś istotnego <br />nie umiem nic znaleźć <br />prócz gorzkiego smaku niepewności</p>
<p>więc cofam się myślami do wspomnień</p>
<p>czarnym atramentem na niebie ktoś napisał <br />że można się nie śmiać <br />że można płakać <br />mówić w ciszy <br />na deszczu krzyczeć</p>
<p>lecz nie umiem czytać</p>
<p>i zamyka się świat w jednym oddechu <br />w małej przestrzeni w której nie ma światła <br />w ciemności tak gęstej że nie umiem się nie bać</p>
<p><br /><span style="text-decoration: underline;"><strong>Budzę się z hipnozy</strong></span></p>
<p>ścieżka już się zaciera<br />którą brnęłam<br />monotonnie do przodu</p>
<p>ślad po bólu niknie<br />wraz z upływem złych chwil</p>
<p>jak kolekcjoner<br />segreguję każdą kartkę życia</p>
<p>teraz<br />wyjmuję z szuflady<br />zeszyt i długopis<br />zapisuję kolejny maleńki sukces dnia</p>
<p>dzięki tobie wiem<br />że iskrzy się gdzieś blisko<br />nowy lepszy dzień<br />którego dotąd nie miałam siły dostrzec</p>
<p>budzisz mnie z hipnozy</p>
<p>po raz kolejny<br />spojrzałam w twoje oczy<br />po raz pierwszy<br />ujrzałam w nich nadzieję</p>
<p><em>(dla pani Eli Dziemińskiej 08.10.06)</em></p>
<p> </p>
<p><span style="text-decoration: underline;"><strong>W malignie</strong></span></p>
<p>piąta pora roku <br />o trzeciej godzinie dnia <br />obojętność pierwszym epizodem <br />manifestu październikowego</p>
<p>samotna wojna popaliła wszystkie mosty<br />zamknęła drzwi i okna wybiła<br />by po szkłach iść</p>
<p>ciągły bieg pod prąd na złość wszystkim<br />wyciska ze mnie płytkie oddechy<br />skradane łapczywie co dnia</p>
<p>ogień przygasł i ostudził obojętną wrażliwość<br />nawet gdy słońce przeziębione <br />pisze za dnia listy księżycowe <br />z prośbą o pogodną noc <br /><br />a noc przecież nie inna od dnia <br />poza odcieniem nieba</p>
<p>nieskończone uskoki przeżyć <br />wyprawy ciąg dalszy <br />aż miło witać co znane</p>
<p>mur za zakrętem<br />i kamieni pełne kieszenie<br />a często też wiatr który deszczem pluje mi w twarz</p>
<p><em>(2005)</em></p>
<p> </p>
<p><span style="text-decoration: underline;"><strong>Błąd</strong></span></p>
<p>ciche słowa za ścianą <br />w moim małym świecie</p>
<p>on słyszy że już się zbudziłam <br />wchodzi do pokoju i każe ściszyć muzykę <br />tak jakbym popsuła mu szyki <br />spokojnej niedzieli</p>
<p>zapach parzonej kawy <br />i pierwszy papieros <br />zdrada jednej kropli krwi na ubraniu <br />niedopatrzenie wczorajszego dnia<br />błędem nazywane</p>
<p>teraz stoję pod świerkiem<br />deszcz obmywa mi twarz<br />a on nadal myśli że jestem w pokoju</p>
<p><em>(pokój, 2005)</em></p>
<p><br /><span style="text-decoration: underline;"><strong>Śmiertelne lęki</strong></span></p>
<p><br />łza wsiąkła w stary dywan <br />który teraz <br />służy do wycierania butów</p>
<p>czarne myśli <br />i niewyjaśnione lęki <br />budzą się <br />wraz z wstającym <br />nowym dniem</p>
<p>za drzwiami cicho <br />strach nasłuchuje <br />pod poduszką <br />kąsające czarne myśli <br />a pod łóżkiem <br />śmierć kogoś bliskiego</p>
<p>przy ostatnim <br />nadejściu nocy <br />wszystko straci swój zapach <br />i smak</p>
<p>ciało zgnije <br />duszę krew wypali</p>
<p><em>(2005)</em></p>
<p> </p>
<p><span style="text-decoration: underline;"><strong>piąta pora roku</strong></span></p>
<p><br />Jestem piątą porą roku.<br />Zgorzkniała, kiedy księżyc kończy cykl. <br />Toksyczna, gdy się boję. <br />Żeby zrozumieć obserwuj pogodę.<br />Pokażę ci siebie, jeśli obiecasz, że nie odejdziesz.</p>
<p>Okaleczona ryba w najgorszym wydaniu, <br />złapana w sidła dzieciństwa.<br />Otwieram usta i zamykam —<br />nie mam nic do powiedzenia.</p>
<p>Wilgotne dłonie i jeszcze coś.<br />To piąta pora już — <br />czas umierać znów.</p>
<p><br /><span style="text-decoration: underline;"><strong>anielska pogoda</strong></span></p>
<p>widziałam jego cień <br />siedział na parapecie i zdobił niebo</p>
<p>najpierw przykleił pomarańczowe słońce <br />później rozsiał srebrzyste dzwoneczki i cicho zapłakał</p>
<p>o brzasku wciąż siedział za oknem <br />próbował stworzyć świt</p>
<p>uśmiechnął się do mnie przez szybę <br />i poprosił bym zrobiła to za niego</p>
<p>wczorajsza wiosna więc odeszła <br />wiatr ustał a na niebie widniał odcień szarości</p>
<p>i nie wiadomo dlaczego <br />deszcz cały dzień dzisiaj pada</p>
<p><br /><span style="text-decoration: underline;"><strong>niby</strong></span></p>
<p>spojrzenia niby prawdziwe<br />niby z cieniem uśmiechu<br />może ze łzą współczucia</p>
<p>słowa niby miłe<br />niby z uśmiechem na twarzy<br />może ze współczucia</p>
<p>spojrzenia niby zaspokoiły myśli<br />niby związały słowa<br />może nasyciły euforię</p>
<p>uczucia<br />niby są w nas<br />niby takie zwykłe<br />może takie proste<br />między wierszami</p>
<p><em>(2005)</em></p>
<p> </p>
<p><span style="text-decoration: underline;"><strong>Wbrew sobie &#8211; dla siebie</strong></span></p>
<p><span style="text-decoration: underline;">do żyletki</span></p>
<p>lekki postrach budzisz we mnie<br />łagodzisz złe wspomnienia<br />ukojeniem bólu karmisz duszę</p>
<p>ulżysz jednym pociągnięciem<br />we krwi zatopisz ból zawistny</p>
<p>i co dzień czekasz spokojnie na mój ruch</p>
<p>desperacko się uśmiechasz<br />śmiechem nienawiści zabijasz</p>
<p>wysysasz ostatnią kroplę krwi<br />i siły <br />zakładasz przecież przegraną w obie strony<br />uzależniasz <br />od ulgi</p>
<p>każdy malutki element nieszczęścia<br />łączysz <br />tworząc całość<br />siecią plączesz układankę radości</p>
<p>nie dajesz mi wyboru decydując za mnie<br />aby każdą nową nić zespolić z całością</p>
<p>wbrew zakazom pokochałam cię za to</p>
<p> </p>
<p><span style="text-decoration: underline;"><strong>Paradoks</strong></span></p>
<p>żeby tak go nie było <br />ale jest</p>
<p>nie znam za bardzo <br />ale jednak znam</p>
<p>na uśmiech niewinny <br />daję się nabrać<br />niby taki lubię cię</p>
<p>na spojrzenie też <br />a potem nie patrzy</p>
<p>niech nie patrzy</p>
<p>dobrze że nikogo nie chcę <br />bo gdybym chciała <br />to byłby on</p>
<p><br /><span style="text-decoration: underline;"><strong>Przez całe życie</strong></span></p>
<p>myślałam że to normalne <br />serwować piekło dotykiem</p>
<p>mogę udawać <br />jak ty<br />że do niczego nie doszło</p>
<p>ale czuję wstyd za nas dwoje</p>
<p><br /><span style="text-decoration: underline;"><strong>Nie istnieję</strong></span></p>
<p>w pustce rodzą się<br />bezmyślne dni <br />jakby nie moje</p>
<p>i płaczem ukojona nadzieja<br />ta co umiera ostatnia</p>
<p>i sen daleki wymarzony<br />w tęsknocie ukryty<br />o samym poranku</p>
<p>co w nicości powstaje <br />i we mgle się rozpłynie<br />jak wszystko</p>
<p><br /><span style="text-decoration: underline;"><strong>Ja</strong></span></p>
<p>smutno zwyciężam upadki <br />chwytam leniwie wyciągnięte dłonie</p>
<p>ślizgam się na piasku <br />i chwieję gdy nie ma wiatru</p>
<p>ja oksymoron</p>
<p><br /><span style="text-decoration: underline;"><strong>Uzależniona</strong></span></p>
<p>motyl odleciał <br />zobaczył mnie taką inną</p>
<p>chwila ulgi</p>
<p>zegar zawrócił <br />zimą jest lato</p>
<p>już chyba odpływam</p>
<p>to takie proste <br />już nawet myszki za mną nie gonią</p>
<p>dzisiaj ustąpię</p>
<p><br /><span style="text-decoration: underline;"><strong>Daleka droga</strong></span></p>
<p>nie do ciebie ten szept <br />że szaradą jest życie</p>
<p>po cienkiej nici <br />wspinam się w górę <br />by upaść boleśniej</p>
<p>myślałam że znowu wrócę do domu <br />tą samą drogą <br />najdalszą</p>
<p><br /><span style="text-decoration: underline;"><strong>jeszcze jeden raz</strong></span></p>
<p>zmęczona niezmiennością<br />trwonię kolejny dzień</p>
<p>mówię wciąż do nagich ścian <br />zasłuchanych w grzechy</p>
<p>i nie patrzę w oczy prawdzie<br />czerwień wstydu topię w słowach<br />tak głupich jak ja</p>
<p><br /><span style="text-decoration: underline;"><strong>migracje</strong></span></p>
<p>białe giganty na straży hitlerowskich łąk<br />opierają się wiatrom końskich hal</p>
<p>na horyzoncie umierające drzewa <br />stoją w ciszy wieczornej<br />na skraju załamania mojego</p>
<p>jak ta myśl <br />która przypomina o planach <br />co planem miały nie być</p>
<p>obejmuję się czule <br />i wstrzymuję oddech <br />w ustach słodkich<br />co jabłka całowały niczyje</p>
<p><em>(Wohra, 2015)</em></p>
<p><br /><span style="text-decoration: underline;"><strong>wdzięczna cisza</strong></span></p>
<p><br />dźwięczy mi wdzięcznie dźwięk głuchy<br />w mieszkaniu wynajętym na rok<br />dźwięczy niewdzięczny cichszy od ciszy<br />skupieniu nie daje się skupić<br />w uszach dudni<br />od szyb się odbija<br />błądzi w kuchni nieładnej <br />nie mojej <br />hasa sekundę w szafce dość brzydkiej<br />między szklankami moimi koktajlowymi ładnymi</p>
<p>i dźwięczą mi teraz szklanki wdzięcznie<br />a dźwięk głośny radosny i dźwięczny</p>
<p>tłukę więc te szklanki jedna po drugiej<br />by z dźwięcznego w bezdźwięczne <br />znów się zmieniło<br />mieszkanie wynajęte na rok</p>
<p><br /><span style="text-decoration: underline;"><strong>Samotność to najgorsza pora dnia</strong></span></p>
<p>wdarła się w uczucia<br />bezszelestnie <br />niech zabije w końcu<br />niech rozszarpie satynową skórę<br />niech zawrze szkarłatem<br />a potem zniknie</p>
<p>rozsiała mgłę <br />po wszystkich porach dnia <br />udaje że nie istnieje <br />a jest<br />zamieszkała w tarczy zegara<br />i nie daje o sobie zapomnieć</p>
<p> </p>
<p><span style="text-decoration: underline;"><strong>Z ręką w nocniku</strong></span></p>
<p><br />Gdy była mała, miała urojonych przyjaciół.</p>
<p>Miała kota <br />i miała chomika, <br />którego przypadkiem zabiła.</p>
<p>Miała dom, <br />i mamę, i tatę.<br />I miała siostrę, taką, <br />którą kochali bardziej.</p>
<p>Gdy była mała, miała swój świat <br />taki by mogła nie myśleć<br />(kiedy tylko chciała).</p>
<p>O tym, że dłubali jej w mostku — <br />aż wydłubali, co mieli <br />(dziurę, taką na wylot).</p>
<p>I o tym, że wkładali jej ręce w majtki. <br />(no, a dzieciom podobno nie wolno!)</p>
<p>Groziło to zepsuciem <br />(najpewniej wszystkiego).<br />Ale kogo to obchodzi.</p>
<p>I to, że dziecko (przypadkiem) przeżyło.<br />I (trochę) źle się zepsuło.</p>
<p>Bo niczego się nie da naprawić.</p>
<p> </p>
								</div>
				</div>
					</div>
		</div>
					</div>
		</section>
				</div>
		]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://aleksandrasztorc.pl/piata-pora-roku/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
