<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Najgorszy tomik na świecie &#8211; Aleksandra Sztorc</title>
	<atom:link href="https://aleksandrasztorc.pl/category/poezja/najgorszy-tomik-na-swiecie/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://aleksandrasztorc.pl</link>
	<description>Strona autorska</description>
	<lastBuildDate>Tue, 31 Jan 2023 11:53:19 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=7.0.3</generator>
	<item>
		<title>Najgorszy tomik na świecie</title>
		<link>https://aleksandrasztorc.pl/najgorszy-tomik-na-swiecie-2/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=najgorszy-tomik-na-swiecie-2</link>
					<comments>https://aleksandrasztorc.pl/najgorszy-tomik-na-swiecie-2/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Aleksandra Sztorc]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 26 Oct 2022 18:54:51 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Najgorszy tomik na świecie]]></category>
		<category><![CDATA[Poezja]]></category>
		<category><![CDATA[poezja]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://aleksandrasztorc.pl/?p=2411</guid>

					<description><![CDATA[Gdy się tylko jest.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[		<div data-elementor-type="wp-post" data-elementor-id="2411" class="elementor elementor-2411">
						<section class="elementor-section elementor-top-section elementor-element elementor-element-2908c1af elementor-section-boxed elementor-section-height-default elementor-section-height-default" data-id="2908c1af" data-element_type="section" data-e-type="section">
						<div class="elementor-container elementor-column-gap-default">
					<div class="elementor-column elementor-col-100 elementor-top-column elementor-element elementor-element-14d0910c" data-id="14d0910c" data-element_type="column" data-e-type="column">
			<div class="elementor-widget-wrap elementor-element-populated">
						<div class="elementor-element elementor-element-549baf7 elementor-widget elementor-widget-text-editor" data-id="549baf7" data-element_type="widget" data-e-type="widget" data-widget_type="text-editor.default">
				<div class="elementor-widget-container">
									<p><b><u>zawsze jest wyjście</u></b></p><p>jeśli zamknięte drzwi<br />to otwarte okno<br />tak mówią</p><p>jak dobrze jest mieszkać<br />dziesięć pięter w dół</p><p><em>(październik 2015)</em></p><p><span style="text-decoration: underline;"><strong>głód </strong><strong>miłości</strong></span></p><p>zbłąkana w dziczy płytkich oddechów<br />i myślowych wymiocin<br />łowię smutne spojrzenia<br />złaknione uwagi</p><p>pożółkłe piernikowe miasto<br />nęci jałowe serce<br />na bezustannym głodzie miłości</p><p><em>(czerwiec 2018)</em></p><p><span style="text-decoration: underline;"><strong>Szesnaście słów wypowiedzianych nożem</strong></span></p><p>raz za razem wbijasz je<br />w ciało kruche<br />nieodporne</p><p>nie chcę słuchać</p><p>że już może jest ze mną lepiej<br />że już cię nie potrzebuję<br />że to już koniec</p><p>nie przyjmuję<br />twoich dobrych wiadomości</p><p>wiedz<br />że ze mną wszystko jest źle</p><p><em>(wrzesień 2018)</em></p><p><span style="text-decoration: underline;"><strong>Anhedonia</strong></span></p><p>Smutek rodzi się z myśli,<br />tylko pustki potrzebuje by być.</p><p>On i ja.<br />Współistniejemy w milczeniu.</p><p>W piątek wieczorem, zapytałam go cicho<br />do jakiej krainy trafiają samobójcy<br />— nie potrafił odpowiedzieć.</p><p>Boję się o nas.</p><p>Możemy nie przetrwać naszego świata.</p><p><em>(październik 2018)</em></p><p><strong><u>wybrałam na wieki nie chcieć się śmiać</u></strong></p><p>nie chcę więcej prawd<br />tych ze szczerych głębin<br />gdzie dusza dom ma</p><p>nie chcę już nic wiedzieć <br />kto i po co jest</p><p>w błędzie <br />upewniać siebie<br />że nie poczuję &#8211; <br />bo nie chcę</p><p>trzeba uważnić prawdę<br />podlejszą niż pierwsza myśl tuż przed świtem<br />że ten świat nie jest już dla mnie</p><p><em>(grudzień 2018)</em></p><p><span style="text-decoration: underline;"><strong>dystymia</strong></span></p><p>wdech i wydech<br />— przeponowo dryfuje na granicy rozpadu<br />trzyma kurczowo w objęciach<br />podarte kawałki przeszłości</p><p>wdech<br />— wypływa na powierzchnię<br />w południe zwykłego wtorku<br />dociera do brzegu zaraz za sumieniem<br />wydech</p><p>ostrożnie stawia pierwszy krok<br />na zimnej podłodze<br />próbuje chyba gdzieś pójść<br />chyba do siebie dojść</p><p>wzrokiem błądzi do lustra<br />wykrzywione w grymasie usta drżą<br />— wdech<br />niekompatybilne do całej reszty<br />policzki podbródek oczy wszystko<br />— puchnie depresją</p><p>przerażona sobą wypuszcza z płuc niepokój<br />znów nadchodzi<br />może zdąży dotrzeć do łóżka</p><p>nie – nie zdąży<br />popsuło się ciało<br />upadło – rozstrojone i pogruchotane<br />wyje i się trzęsie<br />wdech<br />wdech<br />wydech</p><p><em>(grudzień 2018)</em></p><p><span style="text-decoration: underline;"><strong>a na imię miała depresja</strong></span></p><p>chaos w półszepcie zagłuszam<br />i w pół jeszcze w nim jestem</p><p>napięta jak struna na wyczerpaniu<br />no bo przecież miało być dobrze<br />no bo już miało się chcieć<br />— a nie chce</p><p>znów jestem w połowie<br />do ciebie<br />i do siebie jakoś tak dalej niż zwykle<br />i do niego — sennego</p><p>do włosa jednego słabego<br />złotej Roszpunki — co przy oknie czeka</p><p>jestem w połowie<br />i to bardziej w tej drugiej<br />ja senna<br />w chaosie<br />w półszepcie</p><p>znów leży obok mnie<br />nuci do ucha — najwyższy czas<br />i w pół oddechu milknę<br />w półśnie odpływam<br />w czerwieni oczu i przedramion<br />— w połowie — spokój na nowo odkrywam<br />a na nią<br />już nie mam słów</p><p><em>(styczeń 2019)</em></p><p><span style="text-decoration: underline;"><strong>brakujący kawałek</strong></span></p><p>znów ze mną jest<br />ćpam ją do zrzygania<br />(czerwienią)<br />a wiem że nie wolno<br />tak jak; „nie wolno płakać”<br />— mama mówiła</p><p>więc<br />urodziłam się chyba z zepsutymi płucami<br />bo wciąż to czuję<br />wiele razy w ciągu minuty<br />rozpierdala mi to głowę od środka<br />no a potem — „czego znowu ryczysz?”<br />— no nie wiem</p><p>chyba mi nie wolno<br />nie chcieć żyć</p><p><em>(luty 2019)</em></p><p><span style="text-decoration: underline;"><strong>luty dwa tysiące dziewiętnastego</strong></span></p><p>w ogóle nie czuję nic<br />znów do mnie zawitała<br />u progu nocy<br />podeszła do okna zasunąć rolety<br />— jaśnie złota melancholia<br />objęła ramieniem milcząco<br />i zaprosiła do łóżka na smutne pieszczoty</p><p><em>(luty 2019)</em></p><p><span style="text-decoration: underline;"><strong>Dlatego, bo tak.</strong></span></p><p>Z beznadziejności wychodzę o świcie,<br />by kolejnym zaprzeczeniem się zachłysnąć.<br />Rezygnuję z kawy i z patrzenia w lustro,<br />nie witam się z uśmiechem.<br />Z bólem idę siku,<br />bo wolałabym umrzeć w przepoconej pościeli,<br />w której marznę z minuty na godzinę,<br />całymi tygodniami.<br />Zalewam się w trupa goryczą,<br />po to, by później z kacem patrzeć mu w oczy<br />i wstydzić się, że tak można. Że w ogóle ja tak mogę.<br />Że mi nie głupio, że nie wstyd, że nie rozumiem, że to bez sensu.<br />To znaczy on nie rozumie.<br />Ja tylko chcę ulgi. Obojętnie skąd.<br />Czy ze krwi, z wina, czy z muzyki.<br />To bez znaczenia — chcę przestać czuć.<br />To wszystko.</p><p><em>(maj 2019)</em></p><p><span style="text-decoration: underline;"><strong>Kompensuję sobie ciebie</strong></span></p><p>w nadmiarze,<br />choć o tym nie wiesz.</p><p>Nie dane mi było być w tobie.<br />No, poza łonem może.</p><p>A w środku, to różne rzeczy miałaś.<br />Gulasz, ślepego śledzia, wódę, gówno.</p><p>Wierciłam ci dziurę w brzuchu,<br />potem lizałam rany jak wierna suka nieznanej maści.</p><p>Lojalna towarzyszka,<br />w nieudanych próbach kochania.<br />Mnie i ciebie.</p><p>Obie rumiane, podliczając straty<br />zanurzamy się w cudzą nieobecność.</p><p><em>(Czerwiec 2019)</em></p><p><span style="text-decoration: underline;"><strong>Anomia, moja.</strong></span></p><p>W epizodzie nic nie ma znaczenia.<br />Ludzie się śmieją. Rozwijają maszty, skrzydła, zdania.<br />Nie rozumiem co z ich ust wychodzi. Dyslalia<br />weekendowa tłumu toruńskiej starówki, alalia<br />niepojętej kolejnej nocy. Same gesty, braki<br />serotoniny we łbie. Ja nie rozumiem. Ja nie wiem.<br />Po co się żyje. Po co zawiera się<br />instytucje, planuje wydanie książki<br />i pracę w zawodzie, którego się nie ma. Ja nie wiem<br />po co tak pędzić, się rozwijać, bo tak wszyscy. Potykać się, błądzić. Przecież i tak wszyscy umrzemy. Ja już mam w dupie rozmowy, słabości, niechęć do ciebie, do siebie. To, jak mnie widzisz. Widzę &#8211; że nie masz odwagi dotknąć miejsca, w którym skończył się dla mnie świat. Nie chcesz już wypełniać mnie, leżącej na łóżku od przedwczoraj, w spodniach z dziurawym krokiem, w bluzce pachnącej niebieskim Persilem, z kieliszkiem wina z owoców czarnego bzu. Powinnam się umyć, przestać udawać, że wciąż jest w porządku, że nic się nie dzieje, że odliczam z ciekawości czterdzieści pięć tramadoli, dwadzieścia sześć ketonali<br />i sto czterdzieści osiem fluoksetyny.<br />Zapytaj jeśli chcesz: „po co?”<br />Ja się zastanowię nad odpowiedzią – no bo jak bardzo można nie chcieć siebie…<br />Może odpowiem wymijająco:<br />„usilnie szukam wymówek by zostać, daj mi jakieś”.</p><p><em>(czerwiec 2019)</em></p><p><span style="text-decoration: underline;"><strong>ostatnie 50 minut</strong></span></p><p>porobiło się nieznośnie gorąco. błądzę po obrazach szukając wytchnienia. flegmatycznym wzruszeniem duszę siebie i ciebie cicho. skończymy się z dramatem na policzkach, ustach i na brodzie. ty będziesz sobie żyć bez przypadkowych spotkań. ja, jak już wstanę, może też. bo w czwartek, o dwunastej w południe, jak tylko zejdę w dół, schodami z niebieską poręczą, umrę. może nawet się potkniesz o mnie. może zrobi ci się źle. chciałabym, byś posmutniała na ten widok. może nawet dotknęła go trochę, pogłaskała mu włosy i zaciągnęła do domu, gdzie w kocu wrzosowym otuli się snem.</p><p><em>(lipiec 2019)</em></p><p><span style="text-decoration: underline;"><strong>Do dna</strong></span></p><p>Nigdy nie wiem czy mnie rozumiesz<br />czy w domyśle najgłębszym lukrem dokarmiasz.<br />Mówisz kocham. Jestem. Do końca będę.<br />Mdłe dowartościowanie, bo żeś mnie wybrał,<br />jak ja sama siebie nie chcę.</p><p>Co jeśli starczy mi chęci do końca tej lampki?<br />Może do dna butelki.</p><p>Co jeśli już mi się nie chce,<br />że się rozmyślę jak obok będziesz<br />może już snem ślepym rozmyty?</p><p>Co jeśli już tylko posypią się kwiaty<br />i ziemia gorąca,<br />i tyle?</p><p><em>(lipiec 2019)</em></p><p><span style="text-decoration: underline;"><strong>Strach</strong></span></p><p>Jest jak rozdarcie w bezdusznym bezkresie &#8211;<br />nie odnajdziesz ukojenia, choćbyś bardzo chciała.<br />Boli samo pragnienie, że nie możesz przestać.<br />Zasysa cię tak bardzo, że zapominasz, że możesz,<br />że umiesz, i że mogłabyś móc, że mogłabyś wierzyć.<br />W siebie. W samotność, którą przecież lubisz, czasami.<br />Nie wiesz jak to się skończy. Z wyczerpania poddajesz się,<br />chwili, padasz wyczerpana w kolejny bezkres i czekasz na to,<br />co zwykle jest potem.<br />Nie myśl, że już ci lepiej.<br />To tylko chwila, do następnej myśli.<br />Do płytkiego oddechu.<br />Do braku tchu przy próbie przestania.<br />Do następnego rozdarcia. Do huku w odpowiedzi.<br />Do kolejnego podmuchu niewiary. Niemocy. Do tego co potem.<br />Jak długo wytrzymasz? Myślisz. Czy w ogóle warto?<br />Nim sama się przekonasz, popatrz na mnie chwilę.</p><p><em>(lipiec 2019)</em></p><p><span style="text-decoration: underline;"><strong>Wenlafaksyna</strong></span></p><p>Chcę zapamiętać stan sprzed, gdy już będzie po.<br />Gdy jeszcze raz spróbuję rozstać się z sobą.<br />Gdy muzyka porusza najdalsze zakątki płuc,<br />gdy jeszcze piszę i wwiercam się w siebie.</p><p>Nad ranem, zanim pojedziemy na ryby,<br />zaufajmy mi.<br />Ja już się nie boję jednostronnego dopingu.</p><p>Nie potnę się, nie oparzę, nie będę chciała się zabić.<br />Od jutra wszystko będzie dobrze,</p><p><em>(lipiec 2019)</em></p><p><span style="text-decoration: underline;"><strong>No i jest</strong></span></p><p>idzie<br />i nawet się nie skrada.<br />patrzy w oczy, z odległości rzutu kaczek.<br />czekam, jak na starą przyjaciółkę.<br />opowiem co straciła, zdradzę co po głowie chodzi.<br />że tęskniłam.<br />że nie było za kim.<br />że się cieszę,<br />że wróciła.<br />że da powód.</p><p><em>(październik 2019)</em></p><p><span style="text-decoration: underline;"><strong>Przestań już</strong></span></p><p>Nieważne czy już wiesz czego chcesz i jak.<br />Nieważne za ile, do kiedy, po co, do kogo, o co, na co i za co.<br />Uspokój myśl, niech ucichnie twój głos.<br />I wszystko inne też.<br />Bez przyglądania się sobie zamilcz na moment.</p><p><em>(grudzień 2019)</em></p><p><span style="text-decoration: underline;"><strong>Nawrót </strong></span></p><p>Stałaś się jałowym polem, na którym miał kiełkować symbol nowego.<br />Wracasz niespodziewanie jak zima w majowy poranek.<br />W obrazie niejasnym usuwasz mnie w sobie,<br />gdy inną w nim twarz miewasz.<br />Zamarzasz mi w myślach.<br />Jesteś wodą cieknącą z kranu, znudzoną piosenką,<br />refrenem w ustach grabarza.<br />Jesteś bólem zęba, myślą powracającą z księżycem.<br />Nie mogę się ciebie pozbyć,<br />wisisz na haku pod mostkiem.<br />Ty nie bywasz.<br />Ty jesteś – wciąż na końcu języka.<br />I mdły masz smak.<br />Nie chcę cię czuć, pamiętać twojego zapachu –<br />tego z połowy lipca.<br />Nie chcę widywać cię w cudzych kronikach,<br />czytać o tobie, dusić się w tobie.<br />Słuchać w głowie twoich rad na ciebie.<br />Czuć twoich ramion zaciskających moje, w ostatnim geście życzliwości.<br />Zepsułaś się we mnie, wtopiłaś się w skórę – boli ta obecność.<br />Boli, bo nie chciałaś tu być,<br />a jesteś.</p><p><span style="text-decoration: underline;"><em>Użytkownik Facebooka</em></span></p><p><em>(luty 2020)</em></p><p><span style="text-decoration: underline;"><strong>Trzecia wiosna</strong></span></p><p>Myśli lewitują od prysznica do łóżka,<br />Nie wiem co ze sobą zrobić.<br />Nie czuję siebie – dotykam tego ciała,<br />głaszczę je, szczypię,<br />tnę pod pachą i nic. Jakby nie ja.</p><p>Wciąż rwie w miejscu gdzie byłaś ze mną.<br />Widziałaś, jak nie mogłam mówić. Z bólu.<br />Zapewniałaś – że przejdzie, że minie,<br />że może to najtrudniejsze, ale że tak musi być.</p><p>Dziś trzecia wiosna zakwitła,<br />I nic się nie zmieniło.</p><p><em>(maj 2022)</em></p><p><span style="text-decoration: underline;"><strong>Rodzinne zjazdy</strong></span></p><p>Gdy nikogo nie ma, łatwiej jest robić złe rzeczy.</p><p>Nikt nie patrzy, gdy leży kołdra,<br />a pod nią cztery dłonie czy sześć.</p><p>I nie wiadomo co dziś z tym zrobić,<br />bo trochę z tej nocy zostało.<br />Jakiś rodzaj fetyszu ofiary –<br />leży się sztywno i udaje,<br />że rozkładanie nóg jest przyjemne.<br />Tymczasem lekko odwracasz twarz,<br />rozluźniasz mięśnie, by mniej bolało<br />i myślisz o tym, kiedy się ta bliskość,<br />potrzebna w związku, skończy.</p><p>Potem zajmujesz się już tylko uciekaniem.</p><p><em>(czerwiec 2022)</em></p><p><span style="text-decoration: underline;"><strong>Wracanie</strong></span></p><p>trzy lata i trochę temu do zobaczenia mówiłaś<br />że wszystkiego dobrego życzysz<br />że się przytulić musisz<br />a potem poszłaś dalej<br />i zostawiłaś</p><p>ja zostałam<br />w miejscu<br />zablokowana truchłem miłości</p><p>jak można tak żyć</p><p>w teraźniejszości przeszłość i przyszłość śnić<br />z odrętwieniem czekać na to co się nie wydarzy<br />z marzeniem które się nie spełni<br />z życzeniem które niepotrzebnie życzę<br />z nadzieją której już nie ma</p><p>trzeba tylko tak żyć żeby wystarczyło<br />bo musi wystarczyć<br />żeby się trwało<br />bo i tak już się trwa</p><p><em>(czerwiec 2022)</em></p><p><span style="text-decoration: underline;"><strong>Dopasowanie</strong></span></p><p>Zacznij wodzić po mnie palcem &#8211; zrozumiem, że chcesz.<br />Ciałem ciebie najpierw wykarmię,<br />choć sama też głodna jestem.<br />Wrażeń. Doznań. Wielkich rzeczy.</p><p>Przekształcam się.<br />By dopasować się w tobie, do ciebie, do nas, na zawsze, <br />z przysięgą na prawym serdecznym, spuchniętym.<br />Ty też pasujesz.</p><p>Wypełniona tobą, przyszłością, życiem, może nadzieją, <br />zapachem jutra i tego co żałośnie zwiastuje, że znów się udało, <br />chociaż się nie chce.</p><p>Nic się nie zmienia i wszystko się zmienia.<br />Jestem więc żyję jeszcze</p><p><em>(czerwiec 2022)</em></p><p><span style="text-decoration: underline;"><strong>To nie czas na miłość</strong></span></p><p>Jeszcze rano pisałam coś o ustach, <br />że dawno żadnych nie pragnęłam tak jak jej. <br />Przez bagno tego dnia, dowlokłam się do końca. <br />I myślę nad ostatnimi słowami jakie mam napisać.</p><p>Żegnaj? Dziękuję? Zostań? <br />Czemu mnie nie chcesz?</p><p>Co się mówi na koniec?</p><p>Może to miało nie wyjść? <br />Może wszystko za wcześnie, za szybko, nie w czasie.<br />Może obie byłyśmy niegotowe.<span style="color: var(--global-palette4); font-family: var(--global-body-font-family);"> </span></p><p>Nawet nie wiedziałam, że mogę być,<br />a już nie mam na co.</p><p><em>(listopad 2022)</em></p><p><strong><span style="text-decoration: underline;">Za jej śladami </span></strong></p><p>Zawiłości miłości krótkiej, nienarodzonej, a już umarłej.<br />Zostawiła tylko ślad po kociołku,<br />na stole, koło którego przechodzę z nadzieją, że przypomnę sobie jej troskę w głosie.<br />Zostawiła tylko zapach papierosa w samochodzie.<br />Nie otwieram drzwi, bo wyleci, a wraz z nim wspomnienie po jej spojrzeniu mówiącym, że mnie chce.<br />Zostawiła tylko echo na korytarzu, którym codziennie przechodzę.<br />Ledwo pamiętam jak mnie przytuliła.<br />Nie zapamiętałam gdzie leżała jej ręka i jak mocno mnie ściskała.<br />Miał być przecież kolejny raz.<br />Nie pamiętam zapachu jaki mogłabym wspominać.<br />Nie pamiętam jej ostatniego zdania, jakie wypowiedziała.<br />Miały być przecież kolejne.<br />Nie pamiętam niczego, poza jej oczami, w których jak w lustrze mogłam się przejrzeć.<br />I przy niej tego chciałam.<br />Ale ona puściła. Odpuściła. Bo tak rozsądniej.<br />A ja wciąż trzymam. Nierozsądnie.</p><p><em>(28 listopada 2022)</em></p><p><span style="text-decoration: underline;"><strong>Powrót czarnej</strong></span></p><p>W czarnej szacie leżę na zimnym materacu.<br />Czerwień mi się śni. I to, jak zmywałaś makijaż nad zlewem z idealnych policzków i mówiłaś o zakochaniu się, a ja, że może się przydarzyć każdemu. Nawet nam. I było mi w tym śnie dobrze. Jeszcze nie wiedziałam, że nie potrwa długo. Jeszcze byłam szczęśliwa w tej obcej bajce. I ty też byłaś. <br />A teraz leżę w czarnej szacie na zimnym materacu i boję się wysłać przypadkowego smsa, żebyś znów była wyżej od innych. Bo spadasz mi. <br />Chciałabym powiedzieć ci ile mi zabrałaś, ale pewnie wiesz lepiej. <span style="color: var(--global-palette4); font-family: var(--global-body-font-family);">Nikt inny nie zna ciebie bardziej niż ty. To wszystko było dobre. </span><span style="color: var(--global-palette4); font-family: var(--global-body-font-family);">Spina mi się kark z bólu, bo już nie jest. Żołądek ściska się ze strachu, bo już nigdy nie będzie. Oczy pod powiekami bolą od smutku, bo mogło być.</span></p><p>W czarnej szacie leżę na zimnym materacu. I czerwień mi się śni. Na jawie. I złoszczę się na siebie, bo z jakiegoś powodu na koniec i tak się mnie nie chce. W żadnym wypadku i w każdym przypadku.</p><p><em> (listopad 2022)</em></p><p><em> </em></p><p><em> </em></p><p><em> </em></p>								</div>
				</div>
					</div>
		</div>
					</div>
		</section>
				</div>
		]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://aleksandrasztorc.pl/najgorszy-tomik-na-swiecie-2/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
